Kto korzysta z podmiejskich autobusów, które działają w Pruszkowie?

Użytkowników jest sporo… widać to przede wszystkim w godzinach szczytu w linii L1, której kurs składa się zaledwie z 5-ciu przystanków. Możemy dojechać nim z pętli na Osiedlu Staszica do stacji PKP w Pruszkowie i z powrotem. Owszem, autobus w drodze do szkoły i do pracy się przydaje – sama korzystam i to prawie codziennie, ale nie w tym rzecz… Za każdym razem, kiedy wchodzę do autobusu L1 zastanawiam się ile osób powie „dzień dobry”. Trochę dziwne przemyślenia, szczególnie że towarzyszą mi przy każdej przejażdżce „jedynką”, ale uwierzcie mi – jestem już zmęczona chamstwem naszych pruszkowskich mieszkańców!

Linia L11 źródło: http://www.omni-bus.eu
Linia L11 źródło: http://www.omni-bus.eu

Z czego to wynika?

Nie mogę znieść, nie jestem w stanie zaakceptować faktu, że na 10 wchodzących do autobusu osób tylko dwie zachowują podstawowe i elementarne zasady kultury! Tylko niewielki procent ludzi korzystających z komunikacji mówi do kierowcy „dzień dobry”, reszta wchodzi i tonem rozkazującym przekazuje krótką i zwięzłą informację: „bilet!” lub nie odzywa się w ogóle. Kiedyś mnie to bawiło, zastanawiałam się o co chodzi tym ludziom.. czy oni chcą kupić bilet, a może tylko zobaczyć, bo w końcu ich wypowiedź składa się tylko z rzeczownika, który wyrwany z kontekstu nie znaczyłby kompletnie nic. Teraz mnie to przeraża… mój pogląd na to zmienił się, gdy zobaczyłam jak do L1 wchodzi kobieta po 30tce z dwójką dzieci w wieku ok. 8 lat. Ani matka ani dzieci nie powiedziały kompletnie nic. Ta scenka bardzo mnie ubodła, dlatego że w jednej sekundzie zdałam sobie sprawę z tego, że młodzież nie jest zepsuta tylko jak to się przywykło mówić przez szkołę i znajomych, czasami do zepsucia wystarczą rodzice – tacy jak ta Pani. Dużo nawyków wynosi się z domu, to widać. Niektórzy mogą powiedzieć, że są istotniejsze rzeczy, ale skoro „proszę; przepraszam; dziękuję; dzień dobry; do widzenia” to tak proste i elementarne zwroty niezbędne do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, to dlaczego nie wszyscy z tego korzystają? A potem Pani-mamusia będzie zdziwiona, że ma syna troglodytę w szeleszczącym ortalionie.. Ah, doprawdy przezabawne!

Żeby nie było, że jestem przeciwko matkom z dziećmi, bo nie o to tutaj chodzi, powiem tylko tyle: takie zarzuty mogłabym postawić pasażerom dzietnym i bezdzietnym i to w każdym wieku i niezależnie od płci. Notorycznie widzę kilkuosobowe grupki gimnazjalistów, którzy nie witają się z kierowcą – to pewnie nikogo nie zdziwi, ale skąd te dzieciaki mają brać dobry przykład, jak tuż za nimi wchodzą dwie emerytki i też cisza.. kierowca jest dla nich jak powietrze. I o ile sami kierowcy do tego powietrza już się przyzwyczaili, to z moich rozmów z nimi wynika, że takie podejście również ich zadziwia.

Chciałabym podkreślić, że moim zamiarem nie jest przekonanie Pruszkowian do tego, że w naszym mieście sporo jest osób, które wyraz „kultura” kojarzą tylko z plakatów (bo książki w ich ręce raczej nie wpadają), ale chciałabym zawstydzić wszystkich, o których jest ten tekst i jednocześnie namówić do tak oczywistych, a jednak nie przez wszystkich stosowanych zwrotów.

Drodzy Pruszkowianie, powiedzenie „dzień dobry” nie zaszkodzi, przecież nikt Wam nie każe się uśmiechać (bo to by chyba już przerosło możliwości), ale czasami, żeby okazać komuś szacunek wystarczy zwykłe powitanie. Chyba że chcecie chodzić na PKP na piechotę, to wtedy „róbta co chceta”, ale gdyby nie ten kierowca, gdyby nie ten autobus, to ile razy zdążylibyście na przykład do pracy?

Pozdrawiam,
Oburzona pasażerka autobusu L1  (tak dla odmiany – mówiąca „dzień dobry”)

Pruszków NIE mówihttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/02/l11-e1392029256639.jpghttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/02/l11-e1392029256639-150x150.jpgPaulina PołożyńskaAktualnościPaulina PołożyńskaPruszkówTransport,,,,
Kto korzysta z podmiejskich autobusów, które działają w Pruszkowie?Użytkowników jest sporo… widać to przede wszystkim w godzinach szczytu w linii L1, której kurs składa się zaledwie z 5-ciu przystanków. Możemy dojechać nim z pętli na Osiedlu Staszica do stacji PKP w Pruszkowie i z powrotem. Owszem, autobus w drodze...
<p style="text-align: justify;"><strong>Kto korzysta z podmiejskich autobusów, które działają w Pruszkowie?</strong></p><p style="text-align: justify;">Użytkowników jest sporo… widać to przede wszystkim w godzinach szczytu w linii L1, której kurs składa się zaledwie z 5-ciu przystanków. Możemy dojechać nim z pętli na Osiedlu Staszica do stacji PKP w Pruszkowie i z powrotem. Owszem, autobus w drodze do szkoły i do pracy się przydaje – sama korzystam i to prawie codziennie, ale nie w tym rzecz… Za każdym razem, kiedy wchodzę do autobusu L1 zastanawiam się ile osób powie „dzień dobry”. Trochę dziwne przemyślenia, szczególnie że towarzyszą mi przy każdej przejażdżce „jedynką”, ale uwierzcie mi - jestem już zmęczona chamstwem naszych pruszkowskich mieszkańców!</p><p style="text-align: justify;"><strong>Z czego to wynika?</strong></p><p style="text-align: justify;">Nie mogę znieść, nie jestem w stanie zaakceptować faktu, że na 10 wchodzących do autobusu osób tylko dwie zachowują podstawowe i elementarne zasady kultury! Tylko niewielki procent ludzi korzystających z komunikacji mówi do kierowcy „dzień dobry”, reszta wchodzi i tonem rozkazującym przekazuje krótką i zwięzłą informację: „bilet!” lub nie odzywa się w ogóle. Kiedyś mnie to bawiło, zastanawiałam się o co chodzi tym ludziom.. czy oni chcą kupić bilet, a może tylko zobaczyć, bo w końcu ich wypowiedź składa się tylko z rzeczownika, który wyrwany z kontekstu nie znaczyłby kompletnie nic. Teraz mnie to przeraża… mój pogląd na to zmienił się, gdy zobaczyłam jak do L1 wchodzi kobieta po 30tce z dwójką dzieci w wieku ok. 8 lat. Ani matka ani dzieci nie powiedziały kompletnie nic. Ta scenka bardzo mnie ubodła, dlatego że w jednej sekundzie zdałam sobie sprawę z tego, że młodzież nie jest zepsuta tylko jak to się przywykło mówić przez szkołę i znajomych, czasami do zepsucia wystarczą rodzice – tacy jak ta Pani. Dużo nawyków wynosi się z domu, to widać. Niektórzy mogą powiedzieć, że są istotniejsze rzeczy, ale skoro „proszę; przepraszam; dziękuję; dzień dobry; do widzenia” to tak proste i elementarne zwroty niezbędne do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, to dlaczego nie wszyscy z tego korzystają? A potem Pani-mamusia będzie zdziwiona, że ma syna troglodytę w szeleszczącym ortalionie.. Ah, doprawdy przezabawne!</p><p style="text-align: justify;">Żeby nie było, że jestem przeciwko matkom z dziećmi, bo nie o to tutaj chodzi, powiem tylko tyle: takie zarzuty mogłabym postawić pasażerom dzietnym i bezdzietnym i to w każdym wieku i niezależnie od płci. Notorycznie widzę kilkuosobowe grupki gimnazjalistów, którzy nie witają się z kierowcą – to pewnie nikogo nie zdziwi, ale skąd te dzieciaki mają brać dobry przykład, jak tuż za nimi wchodzą dwie emerytki i też cisza.. kierowca jest dla nich jak powietrze. I o ile sami kierowcy do tego powietrza już się przyzwyczaili, to z moich rozmów z nimi wynika, że takie podejście również ich zadziwia.</p><p style="text-align: justify;">Chciałabym podkreślić, że moim zamiarem nie jest przekonanie Pruszkowian do tego, że w naszym mieście sporo jest osób, które wyraz „kultura” kojarzą tylko z plakatów (bo książki w ich ręce raczej nie wpadają), ale chciałabym zawstydzić wszystkich, o których jest ten tekst i jednocześnie namówić do tak oczywistych, a jednak nie przez wszystkich stosowanych zwrotów.</p><p style="text-align: justify;"><strong> Drodzy Pruszkowianie</strong>, powiedzenie „dzień dobry” nie zaszkodzi, przecież nikt Wam nie każe się uśmiechać (bo to by chyba już przerosło możliwości), ale czasami, żeby okazać komuś szacunek wystarczy zwykłe powitanie. Chyba że chcecie chodzić na PKP na piechotę, to wtedy „róbta co chceta”, ale gdyby nie ten kierowca, gdyby nie ten autobus, to ile razy zdążylibyście na przykład do pracy?</p><p style="text-align: justify;">Pozdrawiam,Oburzona pasażerka autobusu L1  (tak dla odmiany - mówiąca "dzień dobry")</p>