Wymienić, zwrócić, a może zareklamować? Konsument też człowiek, zdarza się, że zmaga się z tego rodzajami pytaniami. Często ulegając wszelakim promocjom, upustom, sprytnie zastosowanym sztuczkom marketingowym bądź po prostu chwili dokonuje nieprzemyślanych zakupów. Szala zwycięstwa nie przechyla się jednak na stronę sprzedawców i producentów, którzy w nadużywaniu swoich przywilejów są po prostu nieuczciwi.

Jedna z naszych czytelniczek w swojej wiadomości uwydatniła problem zwrotów w pruszkowskich sklepach. Czy rzeczywiście kartka w sklepie informująca o nie przyjmowaniu zwrotów wszystko rozwiązuje? – pyta. Wedle obowiązujących zasad zwrot towaru w sklepie tradycyjnym nie jest sprawą oczywistą, ponieważ leży ona w gestii sprzedawcy. To on dopuszcza lub nie możliwość oddania zakupionego wcześniej towaru, doprecyzowuje  limit czasowy, w jakim możemy to uczynić. Niestety, wspomniana kartka z informacją na ten temat często wywieszona zostaje w niekorzystnym miejscu lub samo powiadomienie jest sformułowane w niezrozumiały dla konsumenta sposób. Kupując produkt w sklepie internetowym przysługuje nam 10 dni na ewentualny zwrot.

Wraz z końcem 2014 roku wchodzi w życie znowelizowana ustawa o prawach konsumenta. Wydłuża ona czas (z 10 do 14 dni), w jakim klient może oddać produkt bez podawania wiodącego motywu. Dodatkowo przedsiębiorca przy zawarciu umowy z nabywcą jego towaru powinien poinformować go o kosztach zwrotu towaru i o należności za ewentualne mankamenty. Konsument powinien być poinformowany o wszelkich kosztach. W innym przypadku to sprzedawca ponosi koszty wysyłki towaru.

Zwrot ku zwrotom towarówhttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/10/komp111.jpghttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/10/komp111-300x300.jpg Monika Kostrzewa Monika KostrzewaPolecanePruszkówStyl życia,,,,
Wymienić, zwrócić, a może zareklamować? Konsument też człowiek, zdarza się, że zmaga się z tego rodzajami pytaniami. Często ulegając wszelakim promocjom, upustom, sprytnie zastosowanym sztuczkom marketingowym bądź po prostu chwili dokonuje nieprzemyślanych zakupów. Szala zwycięstwa nie przechyla się jednak na stronę sprzedawców i producentów, którzy w nadużywaniu swoich przywilejów...
Wymienić, zwrócić, a może zareklamować? Konsument też człowiek, zdarza się, że zmaga się z tego rodzajami pytaniami. Często ulegając wszelakim promocjom, upustom, sprytnie zastosowanym sztuczkom marketingowym bądź po prostu chwili dokonuje nieprzemyślanych zakupów. Szala zwycięstwa nie przechyla się jednak na stronę sprzedawców i producentów, którzy w nadużywaniu swoich przywilejów są po prostu nieuczciwi. Jedna z naszych czytelniczek w swojej wiadomości uwydatniła problem zwrotów w pruszkowskich sklepach. <em>Czy rzeczywiście kartka w sklepie informująca o nie przyjmowaniu zwrotów wszystko rozwiązuje? –</em> pyta. Wedle obowiązujących zasad zwrot towaru w sklepie tradycyjnym nie jest sprawą oczywistą, ponieważ leży ona w gestii sprzedawcy. To on dopuszcza lub nie możliwość oddania zakupionego wcześniej towaru, doprecyzowuje  limit czasowy, w jakim możemy to uczynić. Niestety, wspomniana kartka z informacją na ten temat często wywieszona zostaje w niekorzystnym miejscu lub samo powiadomienie jest sformułowane w niezrozumiały dla konsumenta sposób. Kupując produkt w sklepie internetowym przysługuje nam 10 dni na ewentualny zwrot. Wraz z końcem 2014 roku wchodzi w życie znowelizowana ustawa o prawach konsumenta. Wydłuża ona czas (z 10 do 14 dni), w jakim klient może oddać produkt bez podawania wiodącego motywu. Dodatkowo przedsiębiorca przy zawarciu umowy z nabywcą jego towaru powinien poinformować go o kosztach zwrotu towaru i o należności za ewentualne mankamenty. Konsument powinien być poinformowany o wszelkich kosztach. W innym przypadku to sprzedawca ponosi koszty wysyłki towaru.