Michał Ślusarczyk, Pruszkowianin od urodzenia, od kilku lat interesuje się ASG. Udzielił nam ciekawego wywiadu, w którym mówi czym właściwie jest ten sport, jak zacząć go trenować i co jest w nim najfajniejsze. Polecamy tym, którzy o ASG nic wcześniej nie słyszeli lub niewiele, a także tym, którzy chcieliby zacząć, a nie wiedzą jak – tutaj na pewno znajdą cenne wskazówki.

AS: Powiedz w skrócie co to jest ASG?

Michał Ślusarczyk: ASG to sport, w którym gracze używają replik broni, które są faktycznie używane przez różnego rodzaju siły wojskowe czy grupy

Fot. P. Tomaszewski
Fot. P. Tomaszewski

militarne, które to repliki wykorzystują jako amunicje sześciomilimetrowe kulki o różnej masie. No i to chyba tak w wielkim, wielkim skrócie można to tak określić. Co do samego ASG jako sportu można jeszcze dodać, że w międzyczasie rozgrywek gracze konkurują w różnych konkurencjach, muszą, w zależności od tego jaka jest tematyka gry, albo wykonywać misje patrolowe, odnajdywać punkty, zdobywać te punkty albo różnego rodzaju przedmioty z którymi ta gra się wiąże. I to chyba tak w wielkim skrócie.

AS: Jak się zaczęło Twoje zainteresowanie ASG?

MŚ: Jeżeli chodzi o samo zainteresowanie to przewijało się ono przez moje życie już dobrych parę lat temu. Samym ASG zajmuję się od około 3 lat, natomiast przesłanki o tym, że istnieje coś takiego miałem już dawna, od mniej więcej 6 – 7 lat, kiedy to jeszcze w miarę aktywnie uczestniczyłem w życiu harcerskim mojego szczepu, gdzie po prostu wiedziałem, że chłopaki, młodsi ode mnie, harcerze, uczestniczą w tego typu rozgrywkach. Ja do zainteresowania się tym hobby skłoniłem się po rozmowie z kilkoma znajomymi z którymi pracowałem.

AS: Co najbardziej Ci się w tym podoba?

Fot. P. Tomaszewski
Fot. P. Tomaszewski

MŚ: No tak naprawdę można by odpowiedzieć po zuchowemu, że wszystko. Jest to trudne pytanie, ale jeżeli miałbym odpowiedzieć to chyba najfajniejsze jest to, że w trakcie rozgrywek trzeba się mierzyć z samym sobą, ze swoimi słabościami fizycznymi i psychicznymi. Najbardziej podoba mi się właśnie to, że trzeba przezwyciężać swój strach, swoje obawy. Kiedy na przykład masz sytuację, gdzie wiesz, że gdzieś ukryty jest przeciwnik czy że masz do zdobycia budynek w którym masz ileś tam ludzi, nie wiesz jak będą rozmieszczeni, nie wiesz czym tak naprawdę oni dysponują, jaką potęgą militarną, tak to nazwijmy, czy jakim uzbrojeniem i tak naprawdę nie wiesz co czeka Cię za następnym zakrętem, za następnym rowem, czy płotem.  I musisz znaleźć w sobie tę siłę, to przekonanie, żeby cały czas iść przez siebie, że nie możesz się poddać, bo jak wyłamiesz się z grupy jaką jest oddział czy drużyna, no to najczęściej może się to skończyć, że jeżeli pęknie w ten sposób kilka osób to nie dokończycie misji. No i oprócz tego ASG jako takie, też zależy jak kto do tego podchodzi, kształtuje charakter czy zachowania społeczne. Ja np. jako dowódca mojej drużyny nie tylko muszę traktować chłopaków jako kolegów, ale muszę też mieć władzę nad nimi, oni wiedzą też, że muszą mnie słuchać i fajne jest to, że człowiek po prostu musi, jeżeli chce się sprawdzić w tym co chce robić, to wypracować w sobie charakter.

AS: Czy trzeba mieć jakieś specjalne umiejętności albo warunki fizyczne, aby móc się tym zajmować?

MŚ: Żadne specjalne umiejętności nie są wymagane, poza uczciwością, ponieważ ASG jest sportem w którym bardzo dużo zależy od wzajemnego zaufania, od tego czy ktoś się przyzna do trafienia czy nie, od tego czy jeżeli nie są sprawdzane przed wejściem na imprezę repliki czy ktoś poda faktyczną moc jaką ma w replice, czy tej mocy nie zaniży, czym mógłby zrobić krzywdę innym graczom. A jeżeli chodzi o warunki fizyczne to tak długo jak przewijam się przez imprezy airsoftowe to nabieram coraz większego przekonania, że nie są one aż tak istotne – nieważne jest to czy jesteś niski, wysoki, gruby, chudy, czy bierzesz na ławeczce 100 kilo czy 50, tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia i najważniejsza jest siła charakteru, siła psychiki niż to czy Ty jesteś fizycznie przygotowana czy przygotowany do tego typu rozgrywek, ponieważ jeżeli Twoja głowa zawiedzie szybciej niż ciało to na nic Ci sprawność fizyczna.

AS: A co jest potrzebne aby zacząć trenować ASG (sprzęt, ubranie). Czy to są duże koszty?

MŚ: Żeby zacząć myśleć o wyjściu do lasu i pobawieniu się to najważniejszą sprawą jest ochrona oczu. Najprostsze okulary, które do czegoś nadają i takie, które ochronią oczy przed mocniejszymi replikami to koszt około 50 zł. Do tego, jeżeli ktoś szanuje swoje uzębienie albo nie stać go na dentystę, dobrze, żeby zaopatrzył się w maskę stalową na twarz. Taka maska to jest koszt rzędu 30 do 50 zł. No i temat najważniejszy – czyli sama replika. Wszystko zależy od tego jak kto chciałby się w to bawić, bo można próbować szukać używanych replik w kwotach 300 do 500 zł i będą to repliki, którymi jeśli będą odpowiednio konserwowane będzie się można spokojnie pobawić przez kilka sezonów po to, żeby zobaczyć czym jest airsoft i czy nam to odpowiada. Można się pokusić o kupno najtańszych replik nowych, czyli ponieść koszt około 200 – 250 zł, tylko z takimi replikami jest loteria, można

fot. P. Tomaszewski
fot. P. Tomaszewski

trafić faktycznie coś co podziała ten sezon, a można coś co się rozsypie po dwóch zawodach. No w zależności gdzie się pojedzie, można też trafić na takie imprezy na których można pożyczyć replikę, można sobie też wypożyczyć replikę chociażby ze sklepów specjalistycznych – jest to koszt ok. 50 – 70 zł za dobę. Więc taki bazowy zestaw, żeby w ogóle móc zacząć myśleć o tym, żeby wyjść w pole to łącznie z kulkami, z baterią, z całym wymaganym oprzyrządowaniem kwota ok. 500 zł. Najmniejszy problem jeżeli chodzi o airsoft to jest tak naprawdę ubiór, no bo tutaj mamy całkowitą dowolność i ludzie, którzy są pierwszy czy drugi raz na strzelaniu czy zaczynają swoją przygodę, nie raz, nie dwa zdarza się, że przyjeżdżają w jeansach, w jakiś butach typu zimowe – chodzi o zabezpieczenie kostki, więc tacy ludzie nie są wyszydzani ani wyśmiewani, wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć i nie replika, lecz technika zrobią z Ciebie zawodnika, bo wcale nie trzeba być nie wiadomo jak obładowanym osprzętem i dobrze się bawić i dawać sobie radę nawet z tymi, którzy są troszkę lepiej przeszkoleni od Ciebie. Natomiast to o czym trzeba pamiętać to najważniejsza jest ochrona nóg, oczu, ust – ogólnie twarzy. Ja miałem taką sytuację, że osoba, która pojechała ze mną drugi raz na strzelanie nie zabrała wysokich butów, mimo że wiedziałem, że takie ma i zerwała sobie łękotkę, więc pamiętajmy – bezpieczeństwo przede wszystkim.

AS: A jeśli chodzi o miejsca trenowania ASG to jak takie miejsca wyglądają i czy jest ich dużo w Polsce?

MŚ: Miejsc gdzie spotykają się airsoftowcy jest dużo – wszelkie opuszczone jednostki wojskowe, fabryki, itp. Najbliższa taka miejscówka jest w Nadarzynie. Nie ingerujemy w to jak to miejsce wygląda, czyli np. jeżeli mamy strzelanie na Mokrym Ługu, to jest tam fragment lasu, fragment pustyni. Nic się nie przestawia, nic nie robi, dodawane są co najwyżej punkty terenowe, które są oznaczane różnokolorowymi taśmami, no i nasze śmiecenie w cudzysłowie na tym się kończy. Są miejsca typu MAF Kamila Gajewskiego, które przez jakiś czas było, miasteczkiem speedballowym, w tej chwili to miejsce zmieniło trochę swoją charakterystykę i stało się czymś w rodzaju KillHouse’u na otwartej przestrzeni, czyli miejsca gdzie strzelamy się pomiędzy przeszkodami, które imitują zabudowania typowo miejskie. No i sam KillHouse, który znajduje się przy Warszawie Wschodniej. Jest to miejsce, w którym całkiem sprytnie właściciele wybudowali piętrowe budynki na terenie dawnej hali, jeżeli dobrze kojarzę, tramwajowej albo po jakimś zakładzie taboru napraw kolejowego.

AS: A czasowo ile trwają takie rozgrywki? Czy zdarzają się jakieś obozy czy są tylko jednodniowe wyjazdy?

MŚ: To wszystko zależy. Tak naprawdę do wyboru jest tyle atrakcji dookoła, że można się wyrwać albo na kilkugodzinną strzelankę w sobotę czy w niedzielę, tak jak to bardzo często organizują chłopaki z Weekend Warriors. Tego typu strzelanki trwają różnie, od powiedzmy trzech od sześciu, siedmiu godzin. Można pojechać do KillHouse w którym najczęściej otwarte strzelania zaczynały się około 19 -20 i kończyły ok. 22 – 23. Jeżeli chodzi o imprezy dłuższe to jest takich cała masa, od imprez całodobowych przez imprezy kilkudniowe takie jak np. Misja Afganistan czy Combat Alert, który łącznie z dniami przed strzelaniem, czyli z samym szkoleniem, trwa 5 dni i w trakcie tych 5 dni można fajnie spędzić czas na różnego rodzaju szkoleniach z żołnierzami, można pooglądać sprzęt, można wyjechać na wirtualną strzelnicę. Większość ludzi, którzy się w to bawią zaliczają sobie kilka właśnie takich większych imprez, po 2 – 3 dni w ciągu roku, no bo wiadomo, jak ktoś pracuje, to ciężko wyrwać jakieś wolne albo urlop.

AS: I takie pytanie na koniec, czy dziewczyny też się w to bawią?

MŚ: Dziewczyny się także bawią. Jest ich zdecydowana mniejszość co prawda, w gronie airsoftowców, ale wcale nie znaczy to, że strzelają się gorzej od chłopaków.

AS: Dzięki za rozmowę.

Moja pasja: ASG – wywiad z Michałem, zapalonym airsoftowcemAngelika SobańskaAngelika SobańskaPolecaneStyl życia,,
Michał Ślusarczyk, Pruszkowianin od urodzenia, od kilku lat interesuje się ASG. Udzielił nam ciekawego wywiadu, w którym mówi czym właściwie jest ten sport, jak zacząć go trenować i co jest w nim najfajniejsze. Polecamy tym, którzy o ASG nic wcześniej nie słyszeli lub niewiele, a także tym, którzy chcieliby...
Michał Ślusarczyk, Pruszkowianin od urodzenia, od kilku lat interesuje się ASG. Udzielił nam ciekawego wywiadu, w którym mówi czym właściwie jest ten sport, jak zacząć go trenować i co jest w nim najfajniejsze. Polecamy tym, którzy o ASG nic wcześniej nie słyszeli lub niewiele, a także tym, którzy chcieliby zacząć, a nie wiedzą jak - tutaj na pewno znajdą cenne wskazówki.<p align="JUSTIFY"><strong>AS: Powiedz w skrócie co to jest ASG?</strong></p><p align="JUSTIFY">Michał Ślusarczyk: ASG to sport, w którym gracze używają replik broni, które są faktycznie używane przez różnego rodzaju siły wojskowe czy grupy</p><p align="JUSTIFY">militarne, które to repliki wykorzystują jako amunicje sześciomilimetrowe kulki o różnej masie. No i to chyba tak w wielkim, wielkim skrócie można to tak określić. Co do samego ASG jako sportu można jeszcze dodać, że w międzyczasie rozgrywek gracze konkurują w różnych konkurencjach, muszą, w zależności od tego jaka jest tematyka gry, albo wykonywać misje patrolowe, odnajdywać punkty, zdobywać te punkty albo różnego rodzaju przedmioty z którymi ta gra się wiąże. I to chyba tak w wielkim skrócie.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: Jak się zaczęło Twoje zainteresowanie ASG?</strong></p><p align="JUSTIFY">MŚ: Jeżeli chodzi o samo zainteresowanie to przewijało się ono przez moje życie już dobrych parę lat temu. Samym ASG zajmuję się od około 3 lat, natomiast przesłanki o tym, że istnieje coś takiego miałem już dawna, od mniej więcej 6 – 7 lat, kiedy to jeszcze w miarę aktywnie uczestniczyłem w życiu harcerskim mojego szczepu, gdzie po prostu wiedziałem, że chłopaki, młodsi ode mnie, harcerze, uczestniczą w tego typu rozgrywkach. Ja do zainteresowania się tym hobby skłoniłem się po rozmowie z kilkoma znajomymi z którymi pracowałem.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: Co najbardziej Ci się w tym podoba?</strong></p><p style="text-align: justify;">MŚ: No tak naprawdę można by odpowiedzieć po zuchowemu, że wszystko. Jest to trudne pytanie, ale jeżeli miałbym odpowiedzieć to chyba najfajniejsze jest to, że w trakcie rozgrywek trzeba się mierzyć z samym sobą, ze swoimi słabościami fizycznymi i psychicznymi. Najbardziej podoba mi się właśnie to, że trzeba przezwyciężać swój strach, swoje obawy. Kiedy na przykład masz sytuację, gdzie wiesz, że gdzieś ukryty jest przeciwnik czy że masz do zdobycia budynek w którym masz ileś tam ludzi, nie wiesz jak będą rozmieszczeni, nie wiesz czym tak naprawdę oni dysponują, jaką potęgą militarną, tak to nazwijmy, czy jakim uzbrojeniem i tak naprawdę nie wiesz co czeka Cię za następnym zakrętem, za następnym rowem, czy płotem.  I musisz znaleźć w sobie tę siłę, to przekonanie, żeby cały czas iść przez siebie, że nie możesz się poddać, bo jak wyłamiesz się z grupy jaką jest oddział czy drużyna, no to najczęściej może się to skończyć, że jeżeli pęknie w ten sposób kilka osób to nie dokończycie misji. No i oprócz tego ASG jako takie, też zależy jak kto do tego podchodzi, kształtuje charakter czy zachowania społeczne. Ja np. jako dowódca mojej drużyny nie tylko muszę traktować chłopaków jako kolegów, ale muszę też mieć władzę nad nimi, oni wiedzą też, że muszą mnie słuchać i fajne jest to, że człowiek po prostu musi, jeżeli chce się sprawdzić w tym co chce robić, to wypracować w sobie charakter.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: Czy trzeba mieć jakieś specjalne umiejętności albo warunki fizyczne, aby móc się tym zajmować?</strong></p><p align="JUSTIFY">MŚ: Żadne specjalne umiejętności nie są wymagane, poza uczciwością, ponieważ ASG jest sportem w którym bardzo dużo zależy od wzajemnego zaufania, od tego czy ktoś się przyzna do trafienia czy nie, od tego czy jeżeli nie są sprawdzane przed wejściem na imprezę repliki czy ktoś poda faktyczną moc jaką ma w replice, czy tej mocy nie zaniży, czym mógłby zrobić krzywdę innym graczom. A jeżeli chodzi o warunki fizyczne to tak długo jak przewijam się przez imprezy airsoftowe to nabieram coraz większego przekonania, że nie są one aż tak istotne - nieważne jest to czy jesteś niski, wysoki, gruby, chudy, czy bierzesz na ławeczce 100 kilo czy 50, tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia i najważniejsza jest siła charakteru, siła psychiki niż to czy Ty jesteś fizycznie przygotowana czy przygotowany do tego typu rozgrywek, ponieważ jeżeli Twoja głowa zawiedzie szybciej niż ciało to na nic Ci sprawność fizyczna.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: A co jest potrzebne aby zacząć trenować ASG (sprzęt, ubranie). Czy to są duże koszty?</strong></p><p align="JUSTIFY">MŚ: Żeby zacząć myśleć o wyjściu do lasu i pobawieniu się to najważniejszą sprawą jest ochrona oczu. Najprostsze okulary, które do czegoś nadają i takie, które ochronią oczy przed mocniejszymi replikami to koszt około 50 zł. Do tego, jeżeli ktoś szanuje swoje uzębienie albo nie stać go na dentystę, dobrze, żeby zaopatrzył się w maskę stalową na twarz. Taka maska to jest koszt rzędu 30 do 50 zł. No i temat najważniejszy – czyli sama replika. Wszystko zależy od tego jak kto chciałby się w to bawić, bo można próbować szukać używanych replik w kwotach 300 do 500 zł i będą to repliki, którymi jeśli będą odpowiednio konserwowane będzie się można spokojnie pobawić przez kilka sezonów po to, żeby zobaczyć czym jest airsoft i czy nam to odpowiada. Można się pokusić o kupno najtańszych replik nowych, czyli ponieść koszt około 200 – 250 zł, tylko z takimi replikami jest loteria, można</p><p align="JUSTIFY">trafić faktycznie coś co podziała ten sezon, a można coś co się rozsypie po dwóch zawodach. No w zależności gdzie się pojedzie, można też trafić na takie imprezy na których można pożyczyć replikę, można sobie też wypożyczyć replikę chociażby ze sklepów specjalistycznych – jest to koszt ok. 50 – 70 zł za dobę. Więc taki bazowy zestaw, żeby w ogóle móc zacząć myśleć o tym, żeby wyjść w pole to łącznie z kulkami, z baterią, z całym wymaganym oprzyrządowaniem kwota ok. 500 zł. Najmniejszy problem jeżeli chodzi o airsoft to jest tak naprawdę ubiór, no bo tutaj mamy całkowitą dowolność i ludzie, którzy są pierwszy czy drugi raz na strzelaniu czy zaczynają swoją przygodę, nie raz, nie dwa zdarza się, że przyjeżdżają w jeansach, w jakiś butach typu zimowe – chodzi o zabezpieczenie kostki, więc tacy ludzie nie są wyszydzani ani wyśmiewani, wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć i nie replika, lecz technika zrobią z Ciebie zawodnika, bo wcale nie trzeba być nie wiadomo jak obładowanym osprzętem i dobrze się bawić i dawać sobie radę nawet z tymi, którzy są troszkę lepiej przeszkoleni od Ciebie. Natomiast to o czym trzeba pamiętać to najważniejsza jest ochrona nóg, oczu, ust - ogólnie twarzy. Ja miałem taką sytuację, że osoba, która pojechała ze mną drugi raz na strzelanie nie zabrała wysokich butów, mimo że wiedziałem, że takie ma i zerwała sobie łękotkę, więc pamiętajmy - bezpieczeństwo przede wszystkim.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: A jeśli chodzi o miejsca trenowania ASG to jak takie miejsca wyglądają i czy jest ich dużo w Polsce?</strong></p><p align="JUSTIFY">MŚ: Miejsc gdzie spotykają się airsoftowcy jest dużo – wszelkie opuszczone jednostki wojskowe, fabryki, itp. Najbliższa taka miejscówka jest w Nadarzynie. Nie ingerujemy w to jak to miejsce wygląda, czyli np. jeżeli mamy strzelanie na Mokrym Ługu, to jest tam fragment lasu, fragment pustyni. Nic się nie przestawia, nic nie robi, dodawane są co najwyżej punkty terenowe, które są oznaczane różnokolorowymi taśmami, no i nasze śmiecenie w cudzysłowie na tym się kończy. Są miejsca typu MAF Kamila Gajewskiego, które przez jakiś czas było, miasteczkiem speedballowym, w tej chwili to miejsce zmieniło trochę swoją charakterystykę i stało się czymś w rodzaju KillHouse'u na otwartej przestrzeni, czyli miejsca gdzie strzelamy się pomiędzy przeszkodami, które imitują zabudowania typowo miejskie. No i sam KillHouse, który znajduje się przy Warszawie Wschodniej. Jest to miejsce, w którym całkiem sprytnie właściciele wybudowali piętrowe budynki na terenie dawnej hali, jeżeli dobrze kojarzę, tramwajowej albo po jakimś zakładzie taboru napraw kolejowego.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: A czasowo ile trwają takie rozgrywki? Czy zdarzają się jakieś obozy czy są tylko jednodniowe wyjazdy?</strong></p><p align="JUSTIFY">MŚ: To wszystko zależy. Tak naprawdę do wyboru jest tyle atrakcji dookoła, że można się wyrwać albo na kilkugodzinną strzelankę w sobotę czy w niedzielę, tak jak to bardzo często organizują chłopaki z Weekend Warriors. Tego typu strzelanki trwają różnie, od powiedzmy trzech od sześciu, siedmiu godzin. Można pojechać do KillHouse w którym najczęściej otwarte strzelania zaczynały się około 19 -20 i kończyły ok. 22 – 23. Jeżeli chodzi o imprezy dłuższe to jest takich cała masa, od imprez całodobowych przez imprezy kilkudniowe takie jak np. Misja Afganistan czy Combat Alert, który łącznie z dniami przed strzelaniem, czyli z samym szkoleniem, trwa 5 dni i w trakcie tych 5 dni można fajnie spędzić czas na różnego rodzaju szkoleniach z żołnierzami, można pooglądać sprzęt, można wyjechać na wirtualną strzelnicę. Większość ludzi, którzy się w to bawią zaliczają sobie kilka właśnie takich większych imprez, po 2 – 3 dni w ciągu roku, no bo wiadomo, jak ktoś pracuje, to ciężko wyrwać jakieś wolne albo urlop.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: I takie pytanie na koniec, czy dziewczyny też się w to bawią?</strong></p><p align="JUSTIFY">MŚ: Dziewczyny się także bawią. Jest ich zdecydowana mniejszość co prawda, w gronie airsoftowców, ale wcale nie znaczy to, że strzelają się gorzej od chłopaków.</p><p align="JUSTIFY"><strong>AS: Dzięki za rozmowę.</strong></p>