Kraków, Wrocław, Warszawa – to największe miasta w Polsce z systemem wypożyczalni rowerów. Miesięcznie odnotowują ogromne ilości wypożyczeń. Nic dziwnego, rower jest świetnym rozwiązaniem na korki, czy też brak miejsca do parkowania dla samochodu. O względach ekonomicznych, zdrowotnych i ekologicznych już nie wspominając. Dlatego też taki system zostaje wprowadzany w podwarszawskich gminach, między innymi w Grodzisku Mazowieckim.

Cena 

Nie trzeba być wielkim matematykiem aby policzyć ile może kosztować nasze miasto (stosunkowo bogate) taki system. Z informacji, jakie można uzyskać od firmy zajmującej się dystrybucją systemu wynika, że za jeden rower rocznie miasto musiałoby zapłacić 500 złotych. Czyli 42 złote miesięcznie. Wydaje mi się, że ludzie chętnie korzystaliby z możliwości darmowego, szybkiego i niezależnego transportu. Biorąc pod uwagę ilość osób codziennie podróżujących do pracy, szkoły itd., wydaje się, że cena nie jest wygórowana. Zwłaszcza, że za przekroczenie darmowych 20 minut należałoby dopłacić złotówkę, za dłuższe np. 5 zł.

Fot. www.zdrowy-rower.pl
Fot. www.zdrowy-rower.pl

Lokalizacje

Stacje najbardziej sprawdziłyby się (na początku) w punktach łączących najczęściej używane szlaki komunikacyjne. Moje propozycje to: stacja PKP, WKD, Os. Staszica, Żbików, Parzniew, Bąki. Czyli 6  stacji. Do każdej początkowo 10 rowerów (co i tak jest niewielką ilością). Czyli łącznie: 60 rowerów. I teraz chwila dla szarych komórek na policzenie ROCZNEJ ceny utrzymania systemu. Wychodzi nam: 30 000 złotych. Ale znając życie, po drodze ujawnią się ukryte koszta, dlatego w razie czego dodajmy po tysiąc złotych do każdej stacji (na jej postawienie lub cokolwiek innego) plus zapasowe 4 tysiące. Wychodzi 40 tysięcy złotych rocznie. Miesięcznie  piękne 3333 zł.

 

 

Może i dobrze…

Jest to dużo, czy mało – na to pytanie każdy może sobie odpowiedzieć sam. Prawda jest taka, że nasze miasto rokrocznie wydaje  na budowę i remonty dróg miliony złotych. Oczywiście buduje też ścieżki rowerowe. Z jednej strony rozumiem włodarzy naszego miasta – przecież, żeby móc wygodnie jeździć rowerem, trzeba mieć do tego dobrą i bezpieczną infrastrukturę, niezagrażającą życiu, budowaną z sensem i europejskimi normami. A co by się stało, gdyby po Pruszkowie mieszkańcy jeszcze czynniej zaczęliby jeździć na rowerach? Strach o tym pomyśleć.

 

A co Wy sądzicie o tym pomyśle? Czy 40 tysięcy złotych rocznie to duża kwota? Czy system wypożyczalni rowerów to tylko ułatwienie życia mieszkańcom?

Sen o pruszkowskim rowerze miejskimhttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/IMG_8346.jpghttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/IMG_8346-300x300.jpg Adam Osuch MiastoPolecanePruszkówSportTransport
Kraków, Wrocław, Warszawa - to największe miasta w Polsce z systemem wypożyczalni rowerów. Miesięcznie odnotowują ogromne ilości wypożyczeń. Nic dziwnego, rower jest świetnym rozwiązaniem na korki, czy też brak miejsca do parkowania dla samochodu. O względach ekonomicznych, zdrowotnych i ekologicznych już nie wspominając. Dlatego też taki system zostaje wprowadzany...
<strong>Kraków, Wrocław, Warszawa - to największe miasta w Polsce z systemem wypożyczalni rowerów. Miesięcznie odnotowują ogromne ilości wypożyczeń. Nic dziwnego, rower jest świetnym rozwiązaniem na korki, czy też brak miejsca do parkowania dla samochodu. O względach ekonomicznych, zdrowotnych i ekologicznych już nie wspominając. Dlatego też taki system zostaje wprowadzany w podwarszawskich gminach, między innymi w Grodzisku Mazowieckim.</strong> <strong>Cena </strong> Nie trzeba być wielkim matematykiem aby policzyć ile może kosztować nasze miasto (stosunkowo bogate) taki system. Z informacji, jakie można uzyskać od firmy zajmującej się dystrybucją systemu wynika, że za jeden rower rocznie miasto musiałoby zapłacić <strong>500</strong> złotych. Czyli 42 złote miesięcznie. Wydaje mi się, że ludzie chętnie korzystaliby z możliwości darmowego, szybkiego i niezależnego transportu. Biorąc pod uwagę ilość osób codziennie podróżujących do pracy, szkoły itd., wydaje się, że cena nie jest wygórowana. Zwłaszcza, że za przekroczenie darmowych 20 minut należałoby dopłacić złotówkę, za dłuższe np. 5 zł. <strong>Lokalizacje</strong> Stacje najbardziej sprawdziłyby się (na początku) w punktach łączących najczęściej używane szlaki komunikacyjne. Moje propozycje to: stacja PKP, WKD, Os. Staszica, Żbików, Parzniew, Bąki. Czyli <strong>6  stacji</strong>. Do każdej początkowo <strong>10 rowerów</strong> (co i tak jest niewielką ilością). Czyli łącznie: <strong>60 rowerów</strong>. I teraz chwila dla szarych komórek na policzenie ROCZNEJ ceny utrzymania systemu. Wychodzi nam: <strong>30 000 złotych</strong>. Ale znając życie, po drodze ujawnią się ukryte koszta, dlatego w razie czego dodajmy po tysiąc złotych do każdej stacji (na jej postawienie lub cokolwiek innego) plus zapasowe 4 tysiące. Wychodzi <strong>40 tysięcy złotych rocznie</strong>. Miesięcznie  piękne <strong>3333</strong> zł.     <strong>Może i dobrze... </strong> Jest to dużo, czy mało - na to pytanie każdy może sobie odpowiedzieć sam. Prawda jest taka, że nasze miasto rokrocznie wydaje  na budowę i remonty dróg miliony złotych. Oczywiście buduje też ścieżki rowerowe. Z jednej strony rozumiem włodarzy naszego miasta - przecież, żeby móc wygodnie jeździć rowerem, trzeba mieć do tego dobrą i bezpieczną infrastrukturę, niezagrażającą życiu, budowaną z sensem i europejskimi normami. A co by się stało, gdyby po Pruszkowie mieszkańcy jeszcze czynniej zaczęliby jeździć na rowerach? Strach o tym pomyśleć.   A co Wy sądzicie o tym pomyśle? Czy 40 tysięcy złotych rocznie to duża kwota? Czy system wypożyczalni rowerów to tylko ułatwienie życia mieszkańcom?