II część wywiadu z dyrektorem Książnicy Pruszkowskiej. Czy w Pruszkowie się czyta, co biblioteka oprócz książek może zaproponować mieszańcom miasta oraz o planach Książnicy. Zapraszam do lektury ciekawej rozmowy z Panem Grzegorzem Zegadło.

J.G., K.B.: Proszę przybliżyć czytelnikom obecną strukturę Pruszkowskiej Książnicy.

W tym momencie mamy 8 filii w całym mieście oraz Wypożyczalnię Główną i Czytelnię Naukową w centrum – przy ulicy Kraszewskiego 13.  Mówi się o powołaniu 9-tej filii dla mieszkańców Bąków i Gąsina, ale to chyba pieśń przyszłości.  Filia nr 1 powstała na Żbikowie jako pierwsza po wojnie, nr 2 jest dla dzieci, nr 3 dla dzielnic Tworki i Malichy, nr 4 do niedawna na ul. Kościuszki 44 w dawnej kamienicy Szczepkowskiego, potem na krótko – bo w roku 1993 – przeniesiona do Pałacu Sokoła, obecnie we własnym nowym lokalu przy ulicy Chopina, nr 5 na ul. Kraszewskiego 7, nr 6 na osiedlu Staszica, nr 7 na Ostoi, i nr 8 najmłodsza, o profilu częściowo pedagogicznym, która powstała w skutek przejęcia księgozbioru Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej, mieszczącej się w ówczesnym Domu Pedagoga  przy ulicy Miry Zimińskiej – Sygietyńskiej. Kiedy zagroziła jej likwidacja,  zaproponowano naszej placówce przejęcie zbiorów, z których część była już niestety zniszczona. Nowa filia początkowo miała głównie profil pedagogiczny, obecnie jest tam również literatura piękna, przeważa jednak tematyka pedagogiczno – socjologiczna.

J.G., K.B.: Skąd pomysł na nazwę Książnica Pruszkowska?

Pozazdrościłem innym Książnicom: Pomorskiej, Bibliotece w Bielsko-Białej; przecież nasza Biblioteka nie jest gorsza. Pomysł był przedstawiony Komisji Prawa i Praworządności oraz Komisji Kulturze, następnie przedstawiony Radzie Miejskiej. Radni zatwierdzili pomysł jednogłośnie, dalej musiało być zatwierdzone przez Marszałka Województwa. Miesiąc po podjęciu uchwały przez nasze miasto zatwierdzone zostało również przez Urząd Marszałkowski i w maju 2013 otrzymaliśmy decyzję pozytywną. Od tej pory nazwa Książnica Pruszkowska stała się oficjalna. Już wcześniej jednak nazwa była używana nieoficjalnie, aby ludzie się zaznajomili z nową nazwą, nawet zaproszenia były już tak podpisywane. Poprzednia nazwa była zbyt długa i niewygodna (Powiatowa i Miejska Biblioteka im. H. Sienkiewicza). Nazwę Książnica Pruszkowska każdy zapamięta.

J.G., K.B.: Polacy nie czytają – tak wynika z badań dotyczących czytelnictwa. Jak wygląda to w powiecie pruszkowskim na przykładzie funkcjonowania Książnicy?

Nie powiem o całym powiecie pruszkowskim, bo powiat pruszkowski nie jest jednorodną substancją, są różne środowiska, są biblioteki dobrze działające i dużo gorsze, lecz nie ze swojej winy. Kiepską sytuację ma Piastów, Brwinów, a dobrze sobie radzi Nadarzyn, Michałowice, Komorów. Wszyscy pracownicy tych placówek są fantastycznymi ludźmi, robią co mogą i w każdej coś się dzieje. Pruszków jest pewnym ewenementem. Wysnułem teorię, że jest to pewnie zasługa ludzi, którzy tu mieszkają, którzy przez  te wszystkie lata korzystali z gęstej  sieci filii. Książka była łatwo dostępna, co nie zawsze można było spotkać w bibliotekach szkolnych z powodu zaniedbanych księgozbiorów szkolnych. Nasza biblioteka miała też szczęście do ekip rządzących w tym mieście, zarówno w poprzednim systemie, jak i tych późniejszych. Wiem jak to funkcjonowało na przestrzeni lat. W stanie wojennym biblioteka kwitła, potem był chwilowy spadek w okresie „zachłyśnięcia” się wolnością, a teraz znowu odżyła. Biblioteka znajdowała się na kilku zakrętach. Przeżyła wprowadzenie magnetowidów, teraz wprowadzenie czytników. Ona wszystko przeżyje. Różni badacze wieszczyli koniec czytelnictwa.  A ja cały czas mam w pamięci słowa Umberto Eco, najbardziej znakomitego według mnie badacza dziejów książki, który często powtarza: „nie myśl, że książki znikną”. Bo one rzeczywiście nie znikną. Jeśli chodzi o czytelnictwo w Pruszkowie, to za dobrą sytuację odpowiedzialni są sami pruszkowianie, którzy chcą te książki czytać, a po drugie będąc z wykształcenia pedagogiem uważam, że niebagatelne znaczenie ma wychowywanie sobie przyszłych czytelników. Biblioteka prowadzi jedną z najbardziej intensywnych działalności wychowawczych w kraju. Mamy ogromną ilość imprez  popularyzujących książkę, bądź samą bibliotekę. W tej chwili widzę, że dorośli czytelnicy jako jeszcze dzieci przychodzili do naszych fili. W latach wcześniejszych każda placówka zabiegała o czytelnika odrębnie: szkoła osobno, biblioteka osobno. Pieniędzy było wtedy mało i nie łatwo było je pozyskać. Jestem jednak zwolennikiem jak najszerszej współpracy. Kiedy zostałem wybrany dyrektorem, zacząłem współpracować z różnorodnymi jednostkami. Te dobre stosunki owocują – szkoły wysyłają dzieci, które mają możliwość obcować z książkami. Na tym polega wychowywanie czytelników. Trzecim ważnym powodem jest dobre zaopatrzenie biblioteki, szybko reagujemy na potrzeby czytelnicze. Jeśli studenci pytają o konkretne książki, to zawsze staramy się je nabywać. Dawniej zdarzały się zabawne sytuacje, np. ktoś „ważny” w Warszawie twierdził, że dana pozycja może być za mądra dla Pruszkowa, bo była przeznaczona tylko do czytelni naukowej. Czasami są to wydawnictwa bardzo specjalistyczne. Zdarza się, że do naszej biblioteki przyjeżdżają nawet studenci z Warszawy. Chodzi o otwarcie na ludzi. W tym momencie mamy 11 tys. czytelników zarejestrowanych, co należy mnożyć przez 4, bo z jednej karty korzysta często cała rodzina. Czyli przekracza 11 tys. i to się też zmienia. Blisko 20% populacji naszego miasta to są nasi czytelnicy. Dane pochodzą z roku 2013. Ta liczba może być wyższa albo niższa, ale raczej jest wyższa. Nie mamy się czego wstydzić jako miasto.

J.G., K.B.: Z jakimi problemami spotyka się biblioteka?

Oczywiście są problemy, z którymi trzeba sobie radzić. Były momenty, kiedy nie było różowo.  Bardzo dużo zależy od polityki władz miasta. Nie chciałbym, aby to wyglądało jak „kadzenie”, ale władze bardzo nam pomagają. W 1994 r. podjęto pierwszą próbę zamknięcia kilku filii, ówczesne władze chciały zlikwidować 3 filie, taka była tendencja i myślenie „po co tyle bibliotek?”. Wtedy zdecydowana postawa czytelników i personelu Biblioteki nie pozwoliła na to barbarzyństwo. Odkąd rządzi obecna ekipa jest dobrze, nikt mi nie przeszkadza, Książnica ma ogromne  wsparcie właściwie w każdej dziedzinie swojej działalności. Problemem są zawsze lokale filii, ale i to na szczęście się zmienia.  Jako pierwsi utworzyliśmy bezpłatny  dostęp do Internetu. Złożyłem wtedy wniosek o dofinansowanie do funduszu UE, który przepadł, ale prezydent Królikowski nam pomógł i wniosek został w całości sfinansowany przez miasto. Przecież taki dobry pomysł nie mógł upaść!

J.G., K.B.: Jakie są „marzenia” dyrektora Książnicy dotyczące Biblioteki?

Zadowoliłbym się zabraniem stąd czytelni naukowej do nowej placówki, czyli do Centrum Kultury. Wtedy też poszerzyłbym wypożyczalnię. Filia 8 potrzebuje nowego lokalu, nie do końca obecny lokal spełnia swe zadania. Przydałaby się sala konferencyjna do działalności na zewnątrz. Obecnie współpracujemy z Pałacem Ślubów, Pałacem Sokoła, SDK Hubala – spotkania z autorami, koncerty (np. Stare Dobre Małżeństwo). Na spotkania autorskie przychodzi często sporo osób i gdzie tych ludzi mamy pomieścić? Na spotkaniu z Tomaszem Raczkiem było bardzo dużo ludzi. Marzeniem jest sala konferencyjna, która potrzebna jest również do działań merytorycznych typu szkolenia. Brak sali uniemożliwia robienie poważnych konferencji, wykładów z prezentacją. Przydałoby się więcej pieniędzy na zakup nowości. Ale i na to jest na szczęście sposób. Czytelnicy masowo ofiarowują nam swoje książki. Część z nich włączamy do księgozbioru, pozostałe odsprzedajemy za niewielkie pieniądze. Organizujemy kiermasze, aby zasilić nowości. Często zastanawiamy się nad kupnem nowego biurka, ale wydamy na nowe książki. Niemały dochód przynosi także nasza działalność wydawnicza. Np. proszę zwrócić uwagę na te liczby – od miasta dostaliśmy w ubiegłym roku 70 tys. zł na zakup, a wydaliśmy 112 tys. zł!

J.G., K.B.: Czego można życzyć Bibliotece?

Oddanych czytelników. Żeby przychodzili na nasze imprezy, konkursy. To moje oczko w głowie, te imprezy dla ludzi. Niezmiernie dumny jestem również z naszego wydawnictwa, ale też z naszych konkursów – jeden o zasięgu ogólnoświatowym, a drugi o zasięgu ogólnokrajowym. Konkurs poetycki im. C.K. Norwida w  rankingu konkursów literackich jest bardzo wysoko notowany. Obecna edycja (XII) cieszy się ogromną popularnością wśród krajów ościennych, nadbałtyckich, ale też w Szwecji, w Niemczech, Irlandii, Anglii, Ameryce. Konkurs szeroko jest reklamowy w Kanadzie. Drugim konkursem jest konkurs recytatorski im. K. I. Gałczyńskiego o „Złote pióro Watermana”, na który przyjeżdżają ludzie z całego kraju. Wszystkie konkursy mają grupy wiekowe, u nas nie ma grup, barier wiekowych. W Spółdzielczym Domu Kultury przy ulicy Hubala organizujemy eliminacje, w jury zasiadają znani aktorzy, wśród nich byli Wojciech Malajkat, Wojciech Siemion, Anna Seniuk. Z tej rzeszy wyłaniamy 15, z którą jedziemy na Mazury, gdzie prowadzone są warsztaty, a finał odbywa się w Muzeum Gałczyńskiego. Nagrodą jest złote pióro Watermana. Pozostali nagrodzeni dostają srebrne pióra i książki. Działalność edytorska jest dla nas niezmiernie ważna. To nie tylko utrwalanie historii naszej małej ojczyzny. To również jest promocja miasta. Od kilku lat bierzemy udział w Targach Książki Historycznej, które odbywają się na Zamku Królewskim. Nasza książka „Pruszkowscy Żydzi” trafiła do wielu ważnych instytucji w świecie: do Hajfy, do Muzeum Holocaustu, do Biblioteki Kongresu. Efekt – wytropiliśmy na portalu kanadyjskim książkę pt. ”Gdyby to była tylko fikcja”, która wspomina m.in. o naszej Bibliotece w czasie wojny. Napisałem do Azrieli Foundation list z prośbą o tę książkę, w efekcie czego dostaliśmy trzy egzemplarze. Autorka oraz jej znajomi z Izraela ciepło wspominają Pruszków, o którym pamiętają cały czas. Obecnie szukam tłumacza, aby móc tę książkę wydać. To wszystko wynika z miłości do książek. Wydawnictwa i nasze imprezy to moje oczko w głowie, wszystko to rozsławia naszą Bibliotekę oraz miasto.

Serdecznie dziękuję za rozmowę!

IMG_20140623_120833

A na koniec jeszcze zestawienie najczęściej wypożyczanych książek w bibliotece w Pruszkowie:

– współczesne obyczajowe (najchętniej literatura polska)

– dobre kryminały i thrillery

– biografie (zwłaszcza z serii “pisane przez życie”)

– fantastyka

– podręczniki akademickie (studenci)

– historia (w tym historia Pruszkowa i okolic)

– poradniki psychologiczne

– erotyka

Książnica Pruszkowska – rozmowa z Panem Grzegorzem Zegadłohttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/kontakt22.jpghttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/kontakt22.jpg Karolina Bochenek Karolina Bochenek,,,
II część wywiadu z dyrektorem Książnicy Pruszkowskiej. Czy w Pruszkowie się czyta, co biblioteka oprócz książek może zaproponować mieszańcom miasta oraz o planach Książnicy. Zapraszam do lektury ciekawej rozmowy z Panem Grzegorzem Zegadło. J.G., K.B.: Proszę przybliżyć czytelnikom obecną strukturę Pruszkowskiej Książnicy. W tym momencie mamy 8 filii w całym mieście...
<b>II część wywiadu z dyrektorem Książnicy Pruszkowskiej. Czy w Pruszkowie się czyta, co biblioteka oprócz książek może zaproponować mieszańcom miasta oraz o planach Książnicy. Zapraszam do lektury ciekawej rozmowy z Panem Grzegorzem Zegadło.</b> <b>J.G., K.B.: Proszę przybliżyć czytelnikom obecną strukturę Pruszkowskiej Książnicy.</b> W tym momencie mamy 8 filii w całym mieście oraz Wypożyczalnię Główną i Czytelnię Naukową w centrum – przy ulicy Kraszewskiego 13.  Mówi się o powołaniu 9-tej filii dla mieszkańców Bąków i Gąsina, ale to chyba pieśń przyszłości.  Filia nr 1 powstała na Żbikowie jako pierwsza po wojnie, nr 2 jest dla dzieci, nr 3 dla dzielnic Tworki i Malichy, nr 4 do niedawna na ul. Kościuszki 44 w dawnej kamienicy Szczepkowskiego, potem na krótko - bo w roku 1993 - przeniesiona do Pałacu Sokoła, obecnie we własnym nowym lokalu przy ulicy Chopina, nr 5 na ul. Kraszewskiego 7, nr 6 na osiedlu Staszica, nr 7 na Ostoi, i nr 8 najmłodsza, o profilu częściowo pedagogicznym, która powstała w skutek przejęcia księgozbioru Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej, mieszczącej się w ówczesnym Domu Pedagoga  przy ulicy Miry Zimińskiej – Sygietyńskiej. Kiedy zagroziła jej likwidacja,  zaproponowano naszej placówce przejęcie zbiorów, z których część była już niestety zniszczona. Nowa filia początkowo miała głównie profil pedagogiczny, obecnie jest tam również literatura piękna, przeważa jednak tematyka pedagogiczno – socjologiczna.<b></b> <b>J.G., K.B.: Skąd pomysł na nazwę Książnica Pruszkowska?</b> Pozazdrościłem innym Książnicom: Pomorskiej, Bibliotece w Bielsko-Białej; przecież nasza Biblioteka nie jest gorsza. Pomysł był przedstawiony Komisji Prawa i Praworządności oraz Komisji Kulturze, następnie przedstawiony Radzie Miejskiej. Radni zatwierdzili pomysł jednogłośnie, dalej musiało być zatwierdzone przez Marszałka Województwa. Miesiąc po podjęciu uchwały przez nasze miasto zatwierdzone zostało również przez Urząd Marszałkowski i w maju 2013 otrzymaliśmy decyzję pozytywną. Od tej pory nazwa Książnica Pruszkowska stała się oficjalna. Już wcześniej jednak nazwa była używana nieoficjalnie, aby ludzie się zaznajomili z nową nazwą, nawet zaproszenia były już tak podpisywane. Poprzednia nazwa była zbyt długa i niewygodna (Powiatowa i Miejska Biblioteka im. H. Sienkiewicza). Nazwę Książnica Pruszkowska każdy zapamięta.<b></b> <b>J.G., K.B.: Polacy nie czytają – tak wynika z badań dotyczących czytelnictwa. Jak wygląda to w powiecie pruszkowskim na przykładzie funkcjonowania Książnicy?</b> Nie powiem o całym powiecie pruszkowskim, bo powiat pruszkowski nie jest jednorodną substancją, są różne środowiska, są biblioteki dobrze działające i dużo gorsze, lecz nie ze swojej winy. Kiepską sytuację ma Piastów, Brwinów, a dobrze sobie radzi Nadarzyn, Michałowice, Komorów. Wszyscy pracownicy tych placówek są fantastycznymi ludźmi, robią co mogą i w każdej coś się dzieje. Pruszków jest pewnym ewenementem. Wysnułem teorię, że jest to pewnie zasługa ludzi, którzy tu mieszkają, którzy przez  te wszystkie lata korzystali z gęstej  sieci filii. Książka była łatwo dostępna, co nie zawsze można było spotkać w bibliotekach szkolnych z powodu zaniedbanych księgozbiorów szkolnych. Nasza biblioteka miała też szczęście do ekip rządzących w tym mieście, zarówno w poprzednim systemie, jak i tych późniejszych. Wiem jak to funkcjonowało na przestrzeni lat. W stanie wojennym biblioteka kwitła, potem był chwilowy spadek w okresie „zachłyśnięcia” się wolnością, a teraz znowu odżyła. Biblioteka znajdowała się na kilku zakrętach. Przeżyła wprowadzenie magnetowidów, teraz wprowadzenie czytników. Ona wszystko przeżyje. Różni badacze wieszczyli koniec czytelnictwa.  A ja cały czas mam w pamięci słowa Umberto Eco, najbardziej znakomitego według mnie badacza dziejów książki, który często powtarza: „nie myśl, że książki znikną”. Bo one rzeczywiście nie znikną. Jeśli chodzi o czytelnictwo w Pruszkowie, to za dobrą sytuację odpowiedzialni są sami pruszkowianie, którzy chcą te książki czytać, a po drugie będąc z wykształcenia pedagogiem uważam, że niebagatelne znaczenie ma wychowywanie sobie przyszłych czytelników. Biblioteka prowadzi jedną z najbardziej intensywnych działalności wychowawczych w kraju. Mamy ogromną ilość imprez  popularyzujących książkę, bądź samą bibliotekę. W tej chwili widzę, że dorośli czytelnicy jako jeszcze dzieci przychodzili do naszych fili. W latach wcześniejszych każda placówka zabiegała o czytelnika odrębnie: szkoła osobno, biblioteka osobno. Pieniędzy było wtedy mało i nie łatwo było je pozyskać. Jestem jednak zwolennikiem jak najszerszej współpracy. Kiedy zostałem wybrany dyrektorem, zacząłem współpracować z różnorodnymi jednostkami. Te dobre stosunki owocują – szkoły wysyłają dzieci, które mają możliwość obcować z książkami. Na tym polega wychowywanie czytelników. Trzecim ważnym powodem jest dobre zaopatrzenie biblioteki, szybko reagujemy na potrzeby czytelnicze. Jeśli studenci pytają o konkretne książki, to zawsze staramy się je nabywać. Dawniej zdarzały się zabawne sytuacje, np. ktoś „ważny” w Warszawie twierdził, że dana pozycja może być za mądra dla Pruszkowa, bo była przeznaczona tylko do czytelni naukowej. Czasami są to wydawnictwa bardzo specjalistyczne. Zdarza się, że do naszej biblioteki przyjeżdżają nawet studenci z Warszawy. Chodzi o otwarcie na ludzi. W tym momencie mamy 11 tys. czytelników zarejestrowanych, co należy mnożyć przez 4, bo z jednej karty korzysta często cała rodzina. Czyli przekracza 11 tys. i to się też zmienia. Blisko 20% populacji naszego miasta to są nasi czytelnicy. Dane pochodzą z roku 2013. Ta liczba może być wyższa albo niższa, ale raczej jest wyższa. Nie mamy się czego wstydzić jako miasto.<b></b> <b>J.G., K.B.: Z jakimi problemami spotyka się biblioteka?</b> Oczywiście są problemy, z którymi trzeba sobie radzić. Były momenty, kiedy nie było różowo.  Bardzo dużo zależy od polityki władz miasta. Nie chciałbym, aby to wyglądało jak „kadzenie”, ale władze bardzo nam pomagają. W 1994 r. podjęto pierwszą próbę zamknięcia kilku filii, ówczesne władze chciały zlikwidować 3 filie, taka była tendencja i myślenie „po co tyle bibliotek?”. Wtedy zdecydowana postawa czytelników i personelu Biblioteki nie pozwoliła na to barbarzyństwo. Odkąd rządzi obecna ekipa jest dobrze, nikt mi nie przeszkadza, Książnica ma ogromne  wsparcie właściwie w każdej dziedzinie swojej działalności. Problemem są zawsze lokale filii, ale i to na szczęście się zmienia.  Jako pierwsi utworzyliśmy bezpłatny  dostęp do Internetu. Złożyłem wtedy wniosek o dofinansowanie do funduszu UE, który przepadł, ale prezydent Królikowski nam pomógł i wniosek został w całości sfinansowany przez miasto. Przecież taki dobry pomysł nie mógł upaść!<b></b> <b>J.G., K.B.: Jakie są „marzenia” dyrektora Książnicy dotyczące Biblioteki?</b> Zadowoliłbym się zabraniem stąd czytelni naukowej do nowej placówki, czyli do Centrum Kultury. Wtedy też poszerzyłbym wypożyczalnię. Filia 8 potrzebuje nowego lokalu, nie do końca obecny lokal spełnia swe zadania. Przydałaby się sala konferencyjna do działalności na zewnątrz. Obecnie współpracujemy z Pałacem Ślubów, Pałacem Sokoła, SDK Hubala – spotkania z autorami, koncerty (np. Stare Dobre Małżeństwo). Na spotkania autorskie przychodzi często sporo osób i gdzie tych ludzi mamy pomieścić? Na spotkaniu z Tomaszem Raczkiem było bardzo dużo ludzi. Marzeniem jest sala konferencyjna, która potrzebna jest również do działań merytorycznych typu szkolenia. Brak sali uniemożliwia robienie poważnych konferencji, wykładów z prezentacją. Przydałoby się więcej pieniędzy na zakup nowości. Ale i na to jest na szczęście sposób. Czytelnicy masowo ofiarowują nam swoje książki. Część z nich włączamy do księgozbioru, pozostałe odsprzedajemy za niewielkie pieniądze. Organizujemy kiermasze, aby zasilić nowości. Często zastanawiamy się nad kupnem nowego biurka, ale wydamy na nowe książki. Niemały dochód przynosi także nasza działalność wydawnicza. Np. proszę zwrócić uwagę na te liczby – od miasta dostaliśmy w ubiegłym roku 70 tys. zł na zakup, a wydaliśmy 112 tys. zł!<b></b> <b>J.G., K.B.: Czego można życzyć Bibliotece?</b> Oddanych czytelników. Żeby przychodzili na nasze imprezy, konkursy. To moje oczko w głowie, te imprezy dla ludzi. Niezmiernie dumny jestem również z naszego wydawnictwa, ale też z naszych konkursów - jeden o zasięgu ogólnoświatowym, a drugi o zasięgu ogólnokrajowym. Konkurs poetycki im. C.K. Norwida w  rankingu konkursów literackich jest bardzo wysoko notowany. Obecna edycja (<i>XII</i>) cieszy się ogromną popularnością wśród krajów ościennych, nadbałtyckich, ale też w Szwecji, w Niemczech, Irlandii, Anglii, Ameryce. Konkurs szeroko jest reklamowy w Kanadzie. Drugim konkursem jest konkurs recytatorski im. K. I. Gałczyńskiego o „Złote pióro Watermana”, na który przyjeżdżają ludzie z całego kraju. Wszystkie konkursy mają grupy wiekowe, u nas nie ma grup, barier wiekowych. W Spółdzielczym Domu Kultury przy ulicy Hubala organizujemy eliminacje, w jury zasiadają znani aktorzy, wśród nich byli Wojciech Malajkat, Wojciech Siemion, Anna Seniuk. Z tej rzeszy wyłaniamy 15, z którą jedziemy na Mazury, gdzie prowadzone są warsztaty, a finał odbywa się w Muzeum Gałczyńskiego. Nagrodą jest złote pióro Watermana. Pozostali nagrodzeni dostają srebrne pióra i książki. Działalność edytorska jest dla nas niezmiernie ważna. To nie tylko utrwalanie historii naszej małej ojczyzny. To również jest promocja miasta. Od kilku lat bierzemy udział w Targach Książki Historycznej, które odbywają się na Zamku Królewskim. Nasza książka „Pruszkowscy Żydzi” trafiła do wielu ważnych instytucji w świecie: do Hajfy, do Muzeum Holocaustu, do Biblioteki Kongresu. Efekt - wytropiliśmy na portalu kanadyjskim książkę pt. ”Gdyby to była tylko fikcja”, która wspomina m.in. o naszej Bibliotece w czasie wojny. Napisałem do Azrieli Foundation list z prośbą o tę książkę, w efekcie czego dostaliśmy trzy egzemplarze. Autorka oraz jej znajomi z Izraela ciepło wspominają Pruszków, o którym pamiętają cały czas. Obecnie szukam tłumacza, aby móc tę książkę wydać. To wszystko wynika z miłości do książek. Wydawnictwa i nasze imprezy to moje oczko w głowie, wszystko to rozsławia naszą Bibliotekę oraz miasto. Serdecznie dziękuję za rozmowę! <a href="https://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/06/IMG_20140623_120833.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-2516" alt="IMG_20140623_120833" src="https://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/06/IMG_20140623_120833.jpg" width="185" height="138" /></a> A na koniec jeszcze zestawienie najczęściej wypożyczanych książek w bibliotece w Pruszkowie: - współczesne obyczajowe (najchętniej literatura polska) - dobre kryminały i thrillery - biografie (zwłaszcza z serii "pisane przez życie") - fantastyka - podręczniki akademickie (studenci) - historia (w tym historia Pruszkowa i okolic) - poradniki psychologiczne - erotyka