W 1919 r. został założony w Pruszkowie sierociniec o nazwie „Nasz dom”, który mieścił się przy obecnej ul. Obrońców Pokoju 14 (dawniej Cedrowa). Trafiały do niego głównie dzieci osierocone w wyniku I wojny światowej. Współtworzony był przez wspaniałego człowieka, lekarza, pedagoga, pisarza, działacza społecznego – Janusza Korczaka. Razem z nim tę placówkę tworzyła Maria Podwysocka. Sylwetkę Korczaka chciałam dzisiaj krótko przywołać, ponieważ nie tylko był współzałożycielem placówki, ale także przyjeżdżał do Pruszkowa, aby odwiedzać dzieci z sierocińca. 7 sierpnia minęła 73 rocznica jego śmierci.

Janusz Korczak – któż jeszcze tak kochał dzieci i je rozumiał?

Janusz Korczak (prawdziwe nazwisko: Henryk Goldszmit) urodził się w 1878 r. ( lub 1879 r. ) w Warszawie. Jego wszystkich działań nie sposób wyliczyć, ale wszystkie były związane z dziećmi. Jak pisał książki to dla dzieci lub o dzieciach, jak przeprowadzał akcje społeczne to też związane z dziećmi, w radiu mówił o dzieciach itp. Dlatego też obecnie najbardziej znany jest jako pedagog, twórca metodyki wychowania, promotor niekonwencjonalnego podejścia do dzieci (szczególnie jak na czasy przedwojenne!). Jego zainteresowanie sprawą dzieci i pełne zaangażowanie, wynikało z jego wielkiej wrażliwości i empatycznego podejścia do tych małych istot. Twierdził na przykład, że nie można lekceważyć potrzeb dzieci, ponieważ są tak samo ważne jak dorosłych. Uważał też, że „dzieci nie są głupsze od dorosłych, mają tylko mniej doświadczenia”. Przeciwstawiał się surowym metodom wychowania, z pozycji władzy opiekuna. Uważał, że trzeba znaleźć coś pomiędzy przymusem a samowolą i proponował zawarcie z dziećmi porozumienia, pewnej umowy. Podkreślał tym samym, że nie są to istoty, które mają mniej do powiedzenia i trzeba im dać możliwość głosu, a nie narzucać im wypracowane przez dorosłych zasady.

Janusz Korczak
Janusz Korczak

 Nasz Dom w Pruszkowie

Te wszystkie reguły wprowadził w metodę wychowania „Naszego Domu”. O organizacji tego domu sierot możemy przeczytać w książce Marii Falskiej „Zakład wychowawczy „Nasz Dom””. Autorka prowadziła ten sierociniec i bardzo przejrzyście opisała jego zasady i formy organizacji. W tych regułach widać wyraźnie myśl przewodnią systemu wychowawczego Janusza Korczaka. W Naszym Domu utworzono coś co można by nazwać samorządem, z Sądem Koleżeńskim i Radą Koleżeńską. Pojawiły się także takie formy organizacji jak „podzięki” i przepraszam”. W formie pisemnej można było podziękować np. za to, że ktoś pomógł w czymś albo przeprosić za nieodpowiednie zachowanie. W książce znajdziemy przykładowe wpisy dzieci o tej tematyce. Ponadto wyznaczane były dyżury i różne obowiązki. Ale oczywiście był też czas na rozrywki! Na zdjęciach z „Naszego Domu” widoczne są dzieci grające w piłkę, ale było także rysowanie, wycinanki, tańce. To wszystko sprawiało, że dzieci nie tylko otrzymywały opiekę,  ale także były uczone odpowiedzialności i pracowitości oraz zgodnej współpracy z innymi.

Maria Falska napisała jeszcze jedną książkę, a właściwie wysłuchała jej autorów, których było wielu. Otóż autorami książki pt. „Wspomnienia z maleńkości” są tak naprawdę dzieci z „Naszego Domu”. Zadaniem Marii Falskiej było właśnie tylko wysłuchanie i spisanie opowiadań podopiecznych. Te często chwytające za serce i ciekawe opowieści traktują o trudnym i biednym dzieciństwie przed trafieniem do sierocińca. Zachwyt tą książką jako dziełem samych dzieci wyraził sam Janusz Korczak i w początkowej części książki „Zamiast wstępu” napisał: „Przypadł mi w udziale zaszczyt niezasłużony. Podpisuję się pod dokumentem znaczenia historycznego. Dziecko – artysta przemówiło językiem własnym. Tomik ten mierzy w przyszłość. (…) Rewolucyjny tomik!”.

Obie te książki zostały wznowione przez Wydawnictwo Książnicy Pruszkowskiej i można je było zobaczyć na wystawie poświęconej książkom wydanym przez naszą bibliotekę, którą nadal w części można obejrzeć w Filii nr 4 na ul. Chopina 1A.  Książki o których wspomniałam wyżej można wypożyczyć w filiach Książnicy Pruszkowskiej, a także kupić w niektórych z nich.  Przedstawiam parę zdjęć zamieszczonych w książce: “Wspomnienia z maleńkości”.

Ostatnia droga Korczaka
Warto wspomnieć o tym w jak tragiczny sposób Korczak dał największy wyraz swojej miłości do dzieci. Jak wiadomo, Holocaust nie oszczędził nawet dzieci żydowskich. Także podopiecznych z „Domu Sierot” kazano zaprowadzić na Umschlagplatz w Warszawie, czyli rampę kolejową z której wywożono Żydów do Treblinki. Korczak mógł uniknąć śmierci, bo niejedna osoba proponowała mu pomoc w ucieczce lub w załatwieniu dokumentów. Jednak on nie chciał zostawić dzieci i zdecydował się pójść razem z nimi na śmierć, której one nie mogły uniknąć. Znana jest droga, którą wtedy przeszedł z ul. Siennej 16 gdzie mieścił się Dom Sierot do rampy kolejowej na ul. Stawki, razem z ponad 200 dziećmi i opiekunami z sierocińca. Miało to miejsce prawdopodobnie 5 sierpnia 1942 r. Maria Falska natomiast zmarła na serce w 1944 r. , po tym jak Niemcy nakazali ewakuację bielańskiego sierocińca do pruszkowskiego obozu przejściowego (choć inne źródła podają za prawdopodobną przyczynę jej śmierci także zażycie cyjanku z rozpaczy).

Co łączyło Janusza Korczaka z Pruszkowem? Angelika Sobańska AktualnościAngelika SobańskaedukacjaHistoriaKulturaPruszków
W 1919 r. został założony w Pruszkowie sierociniec o nazwie „Nasz dom”, który mieścił się przy obecnej ul. Obrońców Pokoju 14 (dawniej Cedrowa). Trafiały do niego głównie dzieci osierocone w wyniku I wojny światowej. Współtworzony był przez wspaniałego człowieka, lekarza, pedagoga, pisarza, działacza społecznego – Janusza Korczaka. Razem z...
<p style="text-align: justify;">W 1919 r. został założony w Pruszkowie sierociniec o nazwie „Nasz dom”, który mieścił się przy obecnej ul. Obrońców Pokoju 14 (dawniej Cedrowa). Trafiały do niego głównie dzieci osierocone w wyniku I wojny światowej. Współtworzony był przez wspaniałego człowieka, lekarza, pedagoga, pisarza, działacza społecznego – Janusza Korczaka. Razem z nim tę placówkę tworzyła Maria Podwysocka. Sylwetkę Korczaka chciałam dzisiaj krótko przywołać, ponieważ nie tylko był współzałożycielem placówki, ale także przyjeżdżał do Pruszkowa, aby odwiedzać dzieci z sierocińca. 7 sierpnia minęła 73 rocznica jego śmierci.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Janusz Korczak – któż jeszcze tak kochał dzieci i je rozumiał?</strong></p> <p style="text-align: justify;">Janusz Korczak (prawdziwe nazwisko: Henryk Goldszmit) urodził się w 1878 r. ( lub 1879 r. ) w Warszawie. Jego wszystkich działań nie sposób wyliczyć, ale wszystkie były związane z dziećmi. Jak pisał książki to dla dzieci lub o dzieciach, jak przeprowadzał akcje społeczne to też związane z dziećmi, w radiu mówił o dzieciach itp. Dlatego też obecnie najbardziej znany jest jako pedagog, twórca metodyki wychowania, promotor niekonwencjonalnego podejścia do dzieci (szczególnie jak na czasy przedwojenne!). Jego zainteresowanie sprawą dzieci i pełne zaangażowanie, wynikało z jego wielkiej wrażliwości i empatycznego podejścia do tych małych istot. Twierdził na przykład, że nie można lekceważyć potrzeb dzieci, ponieważ są tak samo ważne jak dorosłych. Uważał też, że „dzieci nie są głupsze od dorosłych, mają tylko mniej doświadczenia”. Przeciwstawiał się surowym metodom wychowania, z pozycji władzy opiekuna. Uważał, że trzeba znaleźć coś pomiędzy przymusem a samowolą i proponował zawarcie z dziećmi porozumienia, pewnej umowy. Podkreślał tym samym, że nie są to istoty, które mają mniej do powiedzenia i trzeba im dać możliwość głosu, a nie narzucać im wypracowane przez dorosłych zasady.</p> <p style="text-align: justify;"></p> <p style="text-align: justify;"><strong> Nasz Dom w Pruszkowie </strong></p> <p style="text-align: justify;">Te wszystkie reguły wprowadził w metodę wychowania „Naszego Domu”. O organizacji tego domu sierot możemy przeczytać w książce Marii Falskiej <strong>„Zakład wychowawczy „Nasz Dom””</strong>. Autorka prowadziła ten sierociniec i bardzo przejrzyście opisała jego zasady i formy organizacji. W tych regułach widać wyraźnie myśl przewodnią systemu wychowawczego Janusza Korczaka. W Naszym Domu utworzono coś co można by nazwać samorządem, z Sądem Koleżeńskim i Radą Koleżeńską. Pojawiły się także takie formy organizacji jak „podzięki” i przepraszam”. W formie pisemnej można było podziękować np. za to, że ktoś pomógł w czymś albo przeprosić za nieodpowiednie zachowanie. W książce znajdziemy przykładowe wpisy dzieci o tej tematyce. Ponadto wyznaczane były dyżury i różne obowiązki. Ale oczywiście był też czas na rozrywki! Na zdjęciach z „Naszego Domu” widoczne są dzieci grające w piłkę, ale było także rysowanie, wycinanki, tańce. To wszystko sprawiało, że dzieci nie tylko otrzymywały opiekę,  ale także były uczone odpowiedzialności i pracowitości oraz zgodnej współpracy z innymi.</p> <p style="text-align: justify;">Maria Falska napisała jeszcze jedną książkę, a właściwie wysłuchała jej autorów, których było wielu. Otóż autorami książki pt. <strong>„Wspomnienia z maleńkości”</strong> są tak naprawdę dzieci z „Naszego Domu”. Zadaniem Marii Falskiej było właśnie tylko wysłuchanie i spisanie opowiadań podopiecznych. Te często chwytające za serce i ciekawe opowieści traktują o trudnym i biednym dzieciństwie przed trafieniem do sierocińca. Zachwyt tą książką jako dziełem samych dzieci wyraził sam Janusz Korczak i w początkowej części książki „Zamiast wstępu” napisał: <em>„Przypadł mi w udziale zaszczyt niezasłużony. Podpisuję się pod dokumentem znaczenia historycznego. Dziecko – artysta przemówiło językiem własnym. Tomik ten mierzy w przyszłość. (…) Rewolucyjny tomik!”.</em></p> <p style="text-align: justify;">Obie te książki zostały wznowione przez Wydawnictwo Książnicy Pruszkowskiej i można je było zobaczyć na wystawie poświęconej książkom wydanym przez naszą bibliotekę, którą nadal w części można obejrzeć w Filii nr 4 na ul. Chopina 1A.  Książki o których wspomniałam wyżej można wypożyczyć w filiach Książnicy Pruszkowskiej, a także kupić w niektórych z nich.  Przedstawiam parę zdjęć zamieszczonych w książce: "Wspomnienia z maleńkości".</p> <p style="text-align: justify;"></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Ostatnia droga Korczaka</strong> Warto wspomnieć o tym w jak tragiczny sposób Korczak dał największy wyraz swojej miłości do dzieci. Jak wiadomo, Holocaust nie oszczędził nawet dzieci żydowskich. Także podopiecznych z „Domu Sierot” kazano zaprowadzić na Umschlagplatz w Warszawie, czyli rampę kolejową z której wywożono Żydów do Treblinki. Korczak mógł uniknąć śmierci, bo niejedna osoba proponowała mu pomoc w ucieczce lub w załatwieniu dokumentów. Jednak on nie chciał zostawić dzieci i zdecydował się pójść razem z nimi na śmierć, której one nie mogły uniknąć. Znana jest droga, którą wtedy przeszedł z ul. Siennej 16 gdzie mieścił się Dom Sierot do rampy kolejowej na ul. Stawki, razem z ponad 200 dziećmi i opiekunami z sierocińca. Miało to miejsce prawdopodobnie 5 sierpnia 1942 r. Maria Falska natomiast zmarła na serce w 1944 r. , po tym jak Niemcy nakazali ewakuację bielańskiego sierocińca do pruszkowskiego obozu przejściowego (choć inne źródła podają za prawdopodobną przyczynę jej śmierci także zażycie cyjanku z rozpaczy).</p>