Ostatnio organizowana była wycieczka rowerowa szlakiem historii Żydów w Pruszkowie i okolicach. Inicjatywa bardzo ciekawa i potrzebna, bo wiedza o mieszkającej w naszym mieście społeczności żydowskiej wśród mieszkańców Pruszkowa jest prawdopodobnie niewielka. Zapewne jest także wiele osób, które w ogóle nie wiedzą o tym, nie mają świadomości tego, że było ich tutaj niemało przed wojną i mieli duży wpływ na życie Pruszkowa. I nic dziwnego, bo chodząc po mieście nie zauważymy śladów obecności społeczności żydowskiej. Nie dowiemy się niczego o Żydach pruszkowskich nawet na rajdach historycznych. Jedynym widocznym śladem, jakże wymownym w tej sytuacji, jest cmentarz żydowski, który leży jednak na uboczu miasta i w dodatku nie można się na niego dostać.

Jest to o tyle zaskakujące, że nie minęło jeszcze nawet 100 lat od czasu jak tu żyli, a przedstawiciele tej społeczności stanowili może niezbyt liczną ( ok. 5% tuż przed wojną), ale istotną częścią miasta – mieli tu swoje fabryki, liczne kamienice w centrum Pruszkowa, wiele sklepów.

 

Miejsca, których już nie ma

Oprócz licznych kamienic, w dużej części zachowanych, o których warto byłoby poświęcić oddzielny artykuł, w Pruszkowie istniały budynki typowo żydowskie, które gdyby przetrwały byłyby godnymi świadectwami pruszkowskiej społeczności żydowskiej.

Gdzie się znajdowały? Najważniejsze znajdowały się na  obszarze, na który wchodziło się z ulicy Bolesława Prusa przejściem pomiędzy kamienicami nr 38 i 40 (wg obecnej numeracji). Dokładnie jest to miejsce, gdzie ul. Bolesława Prusa spotyka się z ul Kraszewskiego.

przejscie

 

mapka

Mapka pochodzi z książki „Pruszkowscy Żydzi” Mariana Skwary, s. 44

 

Żydzi przejście to nazywali „szczękami”. Od razu gdy wchodziło się na ten teren było Biuro Gminy Żydowskiej (na mapie nr 3). Tuż obok znajdował się Klub Rzemieślników (4), siedzibę miał tam Związek Rzemieślników.

Idąc dalej placem, za wyżej wymienionymi dwoma budynkami, znajdowało się najważniejsze miejsce dla społeczności żydowskiej – drewniana bożnica. (1) Nazywana była przez Żydów jako bet ha – midrasz (dom nauki) oraz bet – kneset (dom zgromadzeń), ponieważ nie tylko się w niej modlono, ale także pełniła funkcję szkoły oraz była miejscem spotkań i dyskusji. Bożnicę rozebrano gdy w Pruszkowie zostało utworzone getto – nie chciano pozwolić na spalenie tego ważnego miejsca przez Niemców.

Tuż obok znajdowała się mykwa (2) – rytualna łaźnia żydowska. Co ciekawe, duże fragmenty jej posadzki zachowały się do dzisiaj.

 

posadzka

 

 

Obok mykwy był Klub Pereca (5) (im. Icchoka Lejba Pereca – polsko – żydowskiego pisarza) – był to klub kulturalny, który powstał z inicjatywy organizacji Bundu (partii lewicowej, antysyjonistycznej). W miejscu widocznym na mapie znajdował się dopiero w latach 30.

Troszkę dalej – przy dzisiejszej ulicy Potulickiego, a ówczesnej Krótkiej – znajdowała się biblioteka (6). Zgromadziła ona 2000 książek. Te wszystkie książki, zapakowane w worki, organizacja Frajhajt (młodzieżowa organizacja syjonistyczna) zakopała na podwórku przy ul Krótkiej 4 z obawy przed zniszczeniem przez Niemców. Co się stało z tymi książkami? Czy ich szukano? A może jeszcze tam są? Takie właśnie pytania przechodziły mi przez głowę, gdy o tym przeczytałam  Jednak wg Mariana Skwary, autora książki „Pruszkowscy Żydzi”, po kilku latach uległy one prawdopodobnie zniszczeniu. Czyżby w takim razie nie szukano ich po wojnie?

 

Obecnie teren, na który można wejść przez tzw. szczęki jest opustoszały i zaniedbany. Połowę zajmuje parking, druga połowa jest całkowicie zarośnięta krzakami, tak, że stojąc w bramie nie można określić jak duży jest to teren. Będąc tam pierwszy raz naprawdę dziwnie się poczułam – tam za tym przejściem ruchliwa, głośna ulica, a tutaj kilka metrów dalej spory opustoszały plac z ukrytą historią. Zachowana posadzka dopełnia jeszcze to poczucie pewnej tajemnicy, bo przecież nie zadbano o to, żeby rozpoznawano te zachowane płytki jako coś szczególnego.

 

plac

A jak zareagowali na ten widok Ci, którzy pamiętali lata świetności tego miejsca?

W książce „Pruszkowscy Żydzi”Mariana Skwary czytamy: „Ruwen Postolski opisał w Sefer Pruszkow, o czym myślał, gdy 1 mają 1946 r. stanął przed pustym, zarośniętym zielskiem placem, gdzie stała pruszkowska bożnica. Wspominał wtedy szereg zapamiętanych postaci przedwojennego żydowskiego Pruszkowa, które tu widywał (…). aby zakończyć słowami „Chcę się oderwać od wspomnień. Chcę się oderwać od miejsca, gdzie stoję, od dziedzińca bożnicy. Ale to trudne. Tutaj przecież przeżyłem najlepsze godziny mojego dzieciństwa. (…) Jak to mówiła moja matka: „Miasto bez bożnicy jest jak ciało bez duszy.” I właśnie tej duszy już nie ma. Jest tutaj cicho jak na cmentarzu”.

Żydowski Pruszków – Co się mieściło za „szczękami”https://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/przejscie-1024x731.jpghttps://www.pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/przejscie-300x300.jpgAngelika SobańskaAngelika SobańskaHistoriaKulturaPolecanePruszków,,
Ostatnio organizowana była wycieczka rowerowa szlakiem historii Żydów w Pruszkowie i okolicach. Inicjatywa bardzo ciekawa i potrzebna, bo wiedza o mieszkającej w naszym mieście społeczności żydowskiej wśród mieszkańców Pruszkowa jest prawdopodobnie niewielka. Zapewne jest także wiele osób, które w ogóle nie wiedzą o tym, nie mają świadomości tego, że...
Ostatnio organizowana była wycieczka rowerowa szlakiem historii Żydów w Pruszkowie i okolicach. Inicjatywa bardzo ciekawa i potrzebna, bo wiedza o mieszkającej w naszym mieście społeczności żydowskiej wśród mieszkańców Pruszkowa jest prawdopodobnie niewielka. Zapewne jest także wiele osób, które w ogóle nie wiedzą o tym, nie mają świadomości tego, że było ich tutaj niemało przed wojną i mieli duży wpływ na życie Pruszkowa. I nic dziwnego, bo chodząc po mieście nie zauważymy śladów obecności społeczności żydowskiej. Nie dowiemy się niczego o Żydach pruszkowskich nawet na rajdach historycznych. Jedynym widocznym śladem, jakże wymownym w tej sytuacji, jest cmentarz żydowski, który leży jednak na uboczu miasta i w dodatku nie można się na niego dostać.Jest to o tyle zaskakujące, że nie minęło jeszcze nawet 100 lat od czasu jak tu żyli, a przedstawiciele tej społeczności stanowili może niezbyt liczną ( ok. 5% tuż przed wojną), ale istotną częścią miasta – mieli tu swoje fabryki, liczne kamienice w centrum Pruszkowa, wiele sklepów. Miejsca, których już nie maOprócz licznych kamienic, w dużej części zachowanych, o których warto byłoby poświęcić oddzielny artykuł, w Pruszkowie istniały budynki typowo żydowskie, które gdyby przetrwały byłyby godnymi świadectwami pruszkowskiej społeczności żydowskiej.Gdzie się znajdowały? Najważniejsze znajdowały się na  obszarze, na który wchodziło się z ulicy Bolesława Prusa przejściem pomiędzy kamienicami nr 38 i 40 (wg obecnej numeracji). Dokładnie jest to miejsce, gdzie ul. Bolesława Prusa spotyka się z ul Kraszewskiego.<a href="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/przejscie.jpg"><img class="aligncenter wp-image-2894" src="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/przejscie-1024x731.jpg" alt="przejscie" width="763" height="545" /></a> <a href="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/mapka.jpg"><img class="aligncenter wp-image-2891" src="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/mapka-1024x731.jpg" alt="mapka" width="799" height="570" /></a>Mapka pochodzi z książki „Pruszkowscy Żydzi” Mariana Skwary, s. 44 Żydzi przejście to nazywali <b>„szczękami”. </b>Od razu gdy wchodziło się na ten teren było <b>Biuro Gminy Żydowskiej</b> (na mapie nr 3). Tuż obok znajdował się <b>Klub Rzemieślników</b> (4), siedzibę miał tam Związek Rzemieślników.Idąc dalej placem, za wyżej wymienionymi dwoma budynkami, znajdowało się najważniejsze miejsce dla społeczności żydowskiej – drewniana <b>bożnica</b>. (1) Nazywana była przez Żydów jako bet ha – midrasz (dom nauki) oraz bet – kneset (dom zgromadzeń), ponieważ nie tylko się w niej modlono, ale także pełniła funkcję szkoły oraz była miejscem spotkań i dyskusji. Bożnicę rozebrano gdy w Pruszkowie zostało utworzone getto – nie chciano pozwolić na spalenie tego ważnego miejsca przez Niemców.Tuż obok znajdowała się <b>mykwa</b> (2) – rytualna łaźnia żydowska. Co ciekawe, duże fragmenty jej posadzki zachowały się do dzisiaj. <a href="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/posadzka.jpg"><img class="aligncenter wp-image-2893" src="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/posadzka-1024x731.jpg" alt="posadzka" width="754" height="538" /></a>  Obok mykwy był <b>Klub Pereca</b> (5) (im. Icchoka Lejba Pereca – polsko – żydowskiego pisarza) – był to klub kulturalny, który powstał z inicjatywy organizacji Bundu (partii lewicowej, antysyjonistycznej). W miejscu widocznym na mapie znajdował się dopiero w latach 30.Troszkę dalej – przy dzisiejszej ulicy Potulickiego, a ówczesnej Krótkiej – znajdowała się <b>biblioteka </b>(6).<b> </b>Zgromadziła ona 2000 książek. Te wszystkie książki, zapakowane w worki, organizacja Frajhajt (młodzieżowa organizacja syjonistyczna) zakopała na podwórku przy ul Krótkiej 4 z obawy przed zniszczeniem przez Niemców. Co się stało z tymi książkami? Czy ich szukano? A może jeszcze tam są? Takie właśnie pytania przechodziły mi przez głowę, gdy o tym przeczytałam  Jednak wg Mariana Skwary, autora książki „Pruszkowscy Żydzi”, po kilku latach uległy one prawdopodobnie zniszczeniu. Czyżby w takim razie nie szukano ich po wojnie? Obecnie teren, na który można wejść przez tzw. szczęki jest opustoszały i zaniedbany. Połowę zajmuje parking, druga połowa jest całkowicie zarośnięta krzakami, tak, że stojąc w bramie nie można określić jak duży jest to teren. Będąc tam pierwszy raz naprawdę dziwnie się poczułam – tam za tym przejściem ruchliwa, głośna ulica, a tutaj kilka metrów dalej spory opustoszały plac z ukrytą historią. Zachowana posadzka dopełnia jeszcze to poczucie pewnej tajemnicy, bo przecież nie zadbano o to, żeby rozpoznawano te zachowane płytki jako coś szczególnego. <a href="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/plac.jpg"><img class="aligncenter wp-image-2892" src="http://pruszkowmowi.pl/wp-content/uploads/2014/07/plac-1024x731.jpg" alt="plac" width="727" height="519" /></a>A jak zareagowali na ten widok Ci, którzy pamiętali lata świetności tego miejsca?W książce „Pruszkowscy Żydzi”Mariana Skwary czytamy: „Ruwen Postolski opisał w Sefer Pruszkow, o czym myślał, gdy 1 mają 1946 r. stanął przed pustym, zarośniętym zielskiem placem, gdzie stała pruszkowska bożnica. Wspominał wtedy szereg zapamiętanych postaci przedwojennego żydowskiego Pruszkowa, które tu widywał (…). aby zakończyć słowami „Chcę się oderwać od wspomnień. Chcę się oderwać od miejsca, gdzie stoję, od dziedzińca bożnicy. Ale to trudne. Tutaj przecież przeżyłem najlepsze godziny mojego dzieciństwa. (…) Jak to mówiła moja matka: „Miasto bez bożnicy jest jak ciało bez duszy.” I właśnie tej duszy już nie ma. Jest tutaj cicho jak na cmentarzu”.