Na pewno kojarzycie zbiornik wodny na Mosznie w gminie Brwinów. Tak, ten przy kominie. To takie miejsce, gdzie w lato (pomimo zakazów, czarnego punktu wodnego i braku nadzoru ratowniczego) dziesiątki osób z Pruszkowa i sąsiednich miejscowości przybywają, aby się schłodzić i odpocząć. Niektórzy z całymi rodzinami, jeszcze inni samotnie, wszyscy w podobnym celu.

Pisząc krótko i bez ogródek – koniec z tym. Nie, zbiornik nie wysechł ani nie dolano do niego substancji toksycznych. Wydaje się, że został „sprywatyzowany” na dobre. Przebywając wczoraj na terenie zbiornika, gdy wraz z przyjaciółmi moczyłem nogi w lodowatej wodzie, dwa razy zostałem poinformowany, że mamy sprzątać po sobie (co zwykłem czynić zawsze i wszędzie gdzie jestem). Trzeci „informator”, który przybył około 10 minut po drugim okazał się policjantem w cywilnym ubraniu. Funkcjonariusz kazał nam opuścić teren prywatny, który należy do klubu wędkarskiego. „Słucham?” zapytałem z niedowierzaniem, bo bywając dziesiątki razy nie przypominam sobie, aby ktokolwiek zawłaszczył „Dołek”. Policjant powiedział, że na terenie obowiązywać będzie zakaz wstępu i zakaz kąpieli. Nie mogłem się nadziwić.

Zdjęcie, które zrobiłem wczoraj (03.04.2016)

Jestem orędownikiem bezpiecznego wypoczynku, zawsze pukam się w czoło, gdy ktoś mówi mi, że poszedł pływać „po spożyciu”, a brak rozsądku w rekreacji i rozrywce uważam za duże niebezpieczeństwo. To samo tyczy się sprzątania, gdzie przestrzegam i namawiam innych do przestrzegania zasady „leave no trace”, czyli pozostawienia miejsca, w którym się wypoczywa w takim stanie, w jakim sami chcielibyśmy je zastać.

To co usłyszałem wczoraj, zainspirowało mnie do poinformowania większej ilości osób, bo przecież nie każdy wie, co się dzieje w gminie Brwinów.  Po drugie, fakt, że ktoś przejął zbiornik wodny na Mosznie dotknął mnie bardzo. Zastanawiam się, jak klub wędkarski/gmina zamierza wyegzekwować zakaz wstępu na „teren prywatny” dla postronnych osób. W przypadku setek odwiedzających każdego upalnego dnia, którzy spragnieni są ochłody, jedynym rozwiązaniem wydaje się postawienie muru albo ciągłe patrole policji.

Wiele osób z centrum Pruszkowa, odczuwa żar „betonowej dżungli” w upalne dni, dlatego niektórzy szukają miejsca do rekreacji na łonie natury i jadą w miejsca takie jak zbiornik na Mosznie. Nie wszyscy lubią bowiem baseny czy parki, a do gustu bardziej przypadło im wypoczywanie nad jednym z niewielu zbiorników wodnych w okolicy. Na razie pogoda nie zachęca do kąpieli czy leżakowania, ale gdy przyjdą cieplejsze dni będzie można spodziewać się zgrzytów. Zobaczymy jak potoczą się sprawy.

Koniec z ochłodą w zbiorniku wodnym na MosznieEdgar CzopEdgar Czop,,,,
Na pewno kojarzycie zbiornik wodny na Mosznie w gminie Brwinów. Tak, ten przy kominie. To takie miejsce, gdzie w lato (pomimo zakazów, czarnego punktu wodnego i braku nadzoru ratowniczego) dziesiątki osób z Pruszkowa i sąsiednich miejscowości przybywają, aby się schłodzić i odpocząć. Niektórzy z całymi rodzinami, jeszcze inni samotnie,...
<div class=""><div class="_1mf _1mj">Na pewno kojarzycie zbiornik wodny na Mosznie w gminie Brwinów. Tak, ten przy kominie. To takie miejsce, gdzie w lato (pomimo zakazów, czarnego punktu wodnego i braku nadzoru ratowniczego) dziesiątki osób z Pruszkowa i sąsiednich miejscowości przybywają, aby się schłodzić i odpocząć. Niektórzy z całymi rodzinami, jeszcze inni samotnie, wszyscy w podobnym celu.Pisząc krótko i bez ogródek - koniec z tym. Nie, zbiornik nie wysechł ani nie dolano do niego substancji toksycznych. Wydaje się, że został "sprywatyzowany" na dobre. Przebywając wczoraj na terenie zbiornika, gdy wraz z przyjaciółmi moczyłem nogi w lodowatej wodzie, dwa razy zostałem poinformowany, że mamy sprzątać po sobie (co zwykłem czynić zawsze i wszędzie gdzie jestem). Trzeci "informator", który przybył około 10 minut po drugim okazał się policjantem w cywilnym ubraniu. Funkcjonariusz kazał nam opuścić teren prywatny, który należy do klubu wędkarskiego. "Słucham?" zapytałem z niedowierzaniem, bo bywając dziesiątki razy nie przypominam sobie, aby ktokolwiek zawłaszczył "Dołek". Policjant powiedział, że na terenie obowiązywać będzie zakaz wstępu i zakaz kąpieli. Nie mogłem się nadziwić.</div></div><div class="_1mf _1mj"></div><div class="_1mf _1mj"></div><div class="_1mf _1mj">Jestem orędownikiem bezpiecznego wypoczynku, zawsze pukam się w czoło, gdy ktoś mówi mi, że poszedł pływać "po spożyciu", a brak rozsądku w rekreacji i rozrywce uważam za duże niebezpieczeństwo. To samo tyczy się sprzątania, gdzie przestrzegam i namawiam innych do przestrzegania zasady "leave no trace", czyli pozostawienia miejsca, w którym się wypoczywa w takim stanie, w jakim sami chcielibyśmy je zastać.To co usłyszałem wczoraj, zainspirowało mnie do poinformowania większej ilości osób, bo przecież nie każdy wie, co się dzieje w gminie Brwinów.  Po drugie, fakt, że ktoś przejął zbiornik wodny na Mosznie dotknął mnie bardzo. Zastanawiam się, jak klub wędkarski/gmina zamierza wyegzekwować zakaz wstępu na "teren prywatny" dla postronnych osób. W przypadku setek odwiedzających każdego upalnego dnia, którzy spragnieni są ochłody, jedynym rozwiązaniem wydaje się postawienie muru albo ciągłe patrole policji.Wiele osób z centrum Pruszkowa, odczuwa żar "betonowej dżungli" w upalne dni, dlatego niektórzy szukają miejsca do rekreacji na łonie natury i jadą w miejsca takie jak zbiornik na Mosznie. Nie wszyscy lubią bowiem baseny czy parki, a do gustu bardziej przypadło im wypoczywanie nad jednym z niewielu zbiorników wodnych w okolicy. Na razie pogoda nie zachęca do kąpieli czy leżakowania, ale gdy przyjdą cieplejsze dni będzie można spodziewać się zgrzytów. Zobaczymy jak potoczą się sprawy.</div>